-
Lekcja Pianina
Data: 21.12.2023, Autor: SillyEroticism
Stanąłem przed drzwiami mieszkania mojej nauczycielki pianina i zapukałem do drzwi. Dobiegające z wewnątrz dźwięki Sonaty Księżycowej Ludwiga van Beethovena ucichły, a zamiast nich dało się teraz usłyszeć delikatny tupot stóp, głośniejszy z każdą sekundą. Po chwili rozbrzmiał dźwięk zapadki w zamku i drzwi rozchyliły się, ukazując Klaudię, moją nauczycielkę pianina. - Dzień dobry - powiedziałem na przywitanie. - Dzień dobry. Zapraszam do środka - odpowiedziała, wskazując w stronę wnętrza. Uśmiechnąłem się delikatnie i wszedłem do mieszkania. - Przepraszam, że spotykamy się u mnie w mieszkaniu, ale szkoła muzyczna jest zamknięta w weekendy, a recital już za parę dni, więc musimy jak najwięcej ćwiczyć - powiedziała. - Nie muszę ci chyba tłumaczyć jak ważne jest, abyś wypadł perfekcyjnie - dodała pytająco. - Oczywiście, że nie. Tak ważni goście jeszcze nigdy nie odwiedzali naszej szkoły. To ogromny zaszczyt, że to akurat ja, spośród wszystkich uczniów, zostałem wybrany, by dla nich zagrać - odpowiedziałem. Moje słowa przekonały nauczycielkę, która odetchnęła z ulgą. - Cieszę się, że to rozumiesz - powiedziała, uśmiechając się do mnie. - Chciałbyś może coś do picia? - zapytała, zmieniając temat. - Nie, dziękuję - rzuciłem w odpowiedzi. - W takim razie siądźmy do pianina - powiedziała wskazując na pianino stojące w salonie. Obydwoje udaliśmy się w stronę instrumentu. Zająłem miejsce bezpośrednio przed klawiaturą, a moja nauczycielka siadła za mną na ...
... osobnym krześle. - Zacznij grać, gdy będziesz gotowy - powiedziała. Rozprostowałem palce, wyprostowałem ramiona, wziąłem głęboki wdech i rozpocząłem grę. W pokoju rozbrzmiały dźwięki Fantazji-Impromptu Cis-Moll Fryderyka Chopina. Delikatnie uderzałem w klawisze, grając w dynamicznym tempie. Moja nauczycielka uważnie wsłuchiwała się w brzmienie utworu, okazjonalnie dając mi uwagi co do jego wykonania. Gdy fantazja dobiegała końca, położyła swoje dłonie na moich ramionach i ucisnęła je, prostując moją posturę, po czym lekko je rozmasowała. Skończyłem grać i spojrzałem w jej stronę, oczekując opinii. - Prawie idealnie! Pozostały jedynie minimalne niedociągnięcia, które zdążysz dopracować do końca tego tygodnia - powiedziała zachwycona. - Jestem jednak zaniepokojona czym innym - dodała, zmieniając ton na bardziej poważny. - Czym dokładnie? - zapytałem zdziwiony. - Wydajesz się zestresowany. A jeśli jesteś zestresowany, to znaczy, że łatwo będzie cię można rozproszyć podczas recitalu - wyjaśniła. - Podczas występu musisz być ciągle skupiony na grze. Przy tak ważnych gościach nie możesz popełnić ani jednego błędu. Chyba to rozumiesz, prawda? - dodała. - Tak. Obiecuję, że nic nie odwróci mojej uwagi podczas gry - odpowiedziałem nerwowo. - Sprawdzimy w takim razie czy mówisz prawdę - powiedziała, tajemniczo patrząc mi w oczy, po czym sięgnęła do guzików swojej bluzki. Rozpięła wszystkie jeden po drugim i rozchyliła materiał. Moim oczom ukazał się jej czarny ...