1. Adrenalina


    Data: 26.03.2020, Kategorie: Pierwszy raz Creampie, Wielkie Cycki, Wytryski Autor: vip999

    Długi i męczący weekend. Inaczej się nie dało opisać połowy sierpnia tego roku. Podczas gdy w Polsce było święto, on pracował. Miał nocki. Od 19 do 7 rano. W piątek, w sobotę i w niedzielę. W sobotę za dnia spał. Nawet skutecznie, dopiero budzik wyrwał go z objęć Morfeusza. Pojechał do pracy i jakoś nocka z soboty na niedzielę minęła. W niedzielę położył się później, bo po dziewiątek. Ale nie spał długo. Znajoma melodyjka zaatakowała go po dwóch godzinach. Wyszykował się do roboty i pojechał. W pracy wyszarpnął prawie półtorej godziny przerwy. A rano do domu. Kolega już czekał. Przyjechał poprzedniego wieczoru z Cambridge. Ogarnął się z kąpielą i lekkim śniadankiem. Zabrał kolegę i razem ze znajomym małżeństwem pojechali nad morze.
    
    Pogoda nie była nadzwyczajna. Szaro, buro, pochmurno. Na ich szczęście nie padało. Dojechali do celu - Bournemouth. Ze znalezieniem wolnego miejsca parkingowego gorzej niż w Londynie. Dwadzieścia pięć minut krążyli. Znalazło się. Poszli na plażę. Nie było to zbyt piękne miejsce. Położył się za falochronem i się pół godzinki zdrzemną. Znajomi robili sobie w tym czasie zdjęcia. Wstał, zebrali się i zdecydowali pojechać dalej, wzdłuż wybrzeża. Zatrzymali się jeszcze dwukrotnie nad klifami. W końcu trafili do jakiejś wioski nad niewielkim zalewem pełnym jachcików i łódek. Usiedli, niektórzy pili piwko (on nie, wiadomo - kierowca) Minęło trochę czasu, zaczęło się ściemniać, trzeba było wracać.
    
    Wrócili do Londynu. Podjechali w swoje okolice, ...
    ... małżeństwo poszło do siebie, on z kolegą kupili po kurczaku i pojechali zjeść. Miał go odwieźć do Cambridge. Jak powiedział, tak zrobił. Zawiózł go. Byli na miejscu krótko po jedenastej. Nie czekał, jechał do Londynu. Czuł zmęczenie. Na ostatnie 54 godziny spał sześć i pół. Niewiele.
    
    Kiedy parkował pół godziny po północy nie wiedział co go czeka. Miał nadzieję na szybkie odczytanie wiadomości z całego dnia, odpowiedzi i drzemkę... Długą drzemkę. Wszedł do mieszkania, włączył komputer, podłączył internet. Firefox się załadował i pierwszy komentarz: "post niedostępny". Był zaskoczony. Stroną startową był jej blog z odliczaniem do przyjazdu w październiku. Ziarenko niepokoju zostało zasiane. Szybko sprawdził bloga jej koleżanki. Miał rację, wpis o przeczuciach, intuicjach i "dobrym chłopcu". Odpalił kolejny serwis. Jest wiadomość od niej. Wiadomość skreślająca go. Wnioski, nie mające pokrycia w rzeczywistości, wysnuła z jednego prostego i zwyczajnego zdania. Próbował do niej zadzwonić. Czego się spodziewał: nie odbierała. Mogła zarówno nie słyszeć, bo spała jak i po prostu nie chcieć z nim rozmawiać. Nie wiedział co robić. Adrenalina pulsowała w jego żyłach, uderzała do głowy. Za bardzo mu zależało, żeby to tak zostawić. Sięgnął ponownie po internet, tym razem zupełnie inna strona: linie lotnicze. Pierwszy lot do Warszawy o ósmej rano. Nie wahał się. Wiedział, że jeśli chce to uratować to musi się z nią zobaczyć. Zarezerwował lot. Potem wziął telefon. Szef nie był szczęśliwy, że w ...
«1234»