-
Swaty 40
Data: 28.01.2021, Autor: Historyczka
– Zenku i co...? Zaliczyłeś mnie… Czuję się teraz taka zbrukana… Ciekawe czy to moje biadolenie, sprawia mu taką samą przyjemność jak mnie? Ale niech czuje się zdobywcą i niech widzi jak się czuję skalana… ja… cnotliwe dziewczę… Zenon uśmiechał się spode łba. Przepełniała go duma. I dobrze! No, pozbawiłem cię wianeczka! Już nie jesteś cnotka. Jeno wydymka! – Zaśmiał się w duchu ze swojego niewypowiedzianego żartu Zenon i odparł zdawkowo lecz hardo. - Ano zaliczyłem. Boże! Pomyśli teraz, że jestem łatwa! – Zenonie, posiadłeś mnie zbyt szybko… co ty sobie teraz o mnie wyobrażasz? Uważasz zapewne, że oddałam się zbyt pochopnie? – Jak tylko cię zobaczyłem, wiedziałem, że muszę cię wziąć. A jak pokazałaś, co masz pod spódniczką to już nic by mnie nie wstrzymało! – No tak… to moja wina… nie powinnam tak się ubrać… mini… pończochy… Nie powinnam być tak uległa… – Oj, cudnie się ubrałaś, taka wyaligantowana! Od razu żem pomyślał, że tą spódniczkę, to tylko do podciągnąć góry! A tą damulkę wziąć pod siebie! – No i ...
... podciągnąłeś… zresztą bardzo skutecznie. Mam tylko nadzieję, że nie będę miała pamiątki z tego wydarzenia… - załamywała ręce. Zenon promieniał, mało nie pękł z dumy, gdy o tym pomyślał. Ale to marzenie! Taka elegancka damula, paradująca po wsi z brzuchem… i to mojego dzieła! - Pewnie do twarzy by ci było z brzuszkiem… - uśmiechnął się pod wąsem. – Ojej! Co to byłby za wstyd, gdybyś zrobił ze mnie mamusię! Ja… porządna nauczycielka… panną z brzuchem. Ależ sąsiadki by plotkowały! I dopytywały się, kto mi to zrobił… Zenon przymknął oczy. Odpłynął. Widział jak do izby w jego rodzinnym domu wchodzi Marta. Na ręku trzyma małego szkraba ssącego pierś, a jej spódniczki uczepiło się dwoje, niewiele starszych dzieci. Z zadumania wyrwały go jakieś dziwne głosy… wydobywały się z telefonu. Słabo, ale można je było rozpoznać. – Zenek wreszcie zamoczył! I to gdzie?! – Odpieczętował gwinta tej uczycielce! – A taka z niej cnotka-niewydymka… I już nie cnotka! Ha ha ha! Martę przeszyły dreszcze. Obserwowała strwożona, jak Zenon rozłącza telefon.
«1»