-
Laura
Data: 01.02.2021, Kategorie: samotność, nieznajomy, Autor: Mirek
Laura, jak co wieczór stała za ladą dworcowego baru. Co za pogoda pomyślała. Jesienne wieczory zawsze ją przygnębiały. A zwłaszcza od czasu, gdy rozwiodła się. Przykro jest być samym - pomyślała. Na szczęście za chwilę będę mogła zamknąć. Cieszyła się na powrót do domu. Zwłaszcza, że na półeczce leżała nowa, pożyczona przez przyjaciółkę, niedawno wydana książka znanego amerykańskiego autora. Koleżanka śmiała się z niej, że nie wie jak sobie poradzi będąc samotną. Na myśl o tym Laura poczuła lekkie ciepło w podbrzuszu, a na jej ustach pojawił się nikły uśmiech. W barze został tylko jeden, znajomy z widzenia klient. Był to mężczyzna w wieku około czterdziestu paru lat. Zapamiętała go, gdyż wyróżniał się eleganckim strojem, a z jego ruchów i postawy emanowała pewność siebie. Szczupły o wysportowanej sylwetce, był on w typie człowieka sukcesu. Mężczyzna ten zazwyczaj zamawiał kawę lub herbatę, wypijał i szybko wychodził. Dzisiaj, jakoś dziwnie przygaszony i wyciszony od kilku godzin siedział przy stoliku i wolno sączył napój. - Proszę pana, za chwilę zamykamy... - Aha, widocznie zmartwił się mężczyzna - Nie ma pan gdzie iść? – zapytała Laura - Tak, uciekł mi pociąg, a następny mam dopiero jutro w południe - Niech pan pójdzie do mnie - powiedziała, sama nie wiedząc dlaczego... - Nie, tak nie można, odpowiedział. Co na to pani mąż? - Nie mam męża, mieszkam sama - krótko stwierdziła - Tak? To jeżeli nie sprawi to pani kłopotu, to bardzo chętnie ...
... skorzystam. - Za chwilę zamykam - powiedziała. Chciał wziąć taksówkę, ale odmówiła. To było małe powiatowe miasto, a Laura mieszkała blisko dworca. Faktycznie, po kilku minutach wchodzili już do odrapanej klatki starej kamienicy. Trochę go zmroził bałagan na klatce schodowej i lekko wyczuwalny zapach moczu. Jednak mieszkanie, mimo że malutkie, było ciepło i gustownie urządzone. - Mam na imię Laura, a pan? - zapytała - Ah, przepraszam. Marek, Marek Aromat. - Napije się pan czegoś? - zapytała. - Nie, proszę sobie nie robić kłopotu, i tak można powiedzieć – uratowała mnie pani. W tym mężczyźnie coś było. Laura nie wiedziała co, ale czasem zdarza się, że ktoś ma takie nieuchwytne „to”. - Proszę iść wziąć prysznic, zaraz przyniosę ręcznik – powiedziała wycofując się do pokoju. - Nie, naprawdę proszę sobie nie robić kłopotu, nie trzeba... - lekko oponował. - Ależ proszę, to żaden problem... naprawdę - Nie, no, ależ, wie pani. Na pewno jest pani zmęczona - tak jakoś ciepło stwierdził... I znowuż, sama nie wiedząc dlaczego, Laura powiedziała trochę nie wierząc, że wypowiada te słowa. – Jeśli pan weźmie prysznic, to ja wezmę panu... do buzi... Mężczyzna poczerwieniał na twarzy, a jego oczy lekko się rozszerzyły. Boże, co ja mówię pomyślała Laura, a jednocześnie poczuła, że gwałtownie twardnieją jej sutki. - Przepraszam, sama nie wiem, dlaczego to powiedziałam. Przepraszam. Chyba dlatego, że dawno nie miałam mężczyzny. Stała tak przed nim, a ta kłopotliwa ...