1. Podsłuchana para.


    Data: 27.03.2021, Autor: MrHyde

    Kochani. Tym razem proponuję Wam krótki fragment większej całości pod roboczym tytułem "Miłość w czasie apokalipsy".
    
    [...]
    
    Największe wrażenie wywarło na Adamie zdarzenie mające miejsce na początku czerwca. Przechodząc obok jednego z poletek, wydało mu się, że kroś się poruszył za jednym z wysokich na dwa metry stogów siana. Po cichu zakradł się bliżej i upewniwszy się, że wzrok go nie zmylił, zaczął uważnie nasłuchiwać. Na sianie baraszkowała jakaś para.
    
    "Ale ja głupia jestem. A ty sobie chodzisz od wsi do wsi i w każdej masz pewnie po jednej takiej idiotce."
    
    "Przestań już. Nie mam żadnej innej." - odpowiedział mężczyzna.
    
    Nagle z drugiej strony kopca zakotłowało się, suche siano zaszeleściło, a dziewczyna wybuchła gromkim śmiechem, któremu po chwili zaczęło wtórować mruczenie mężczyzny. Dopiero po jakimś czasie ich intensywne ruchy ustały. Śmiech i mruczenie ucichły i przeszły w miarowe sapanie.
    
    "Moja myszka." - odezwał się znów mężczyzna. - "Uwielbiam te twoje czarne kędziorki."
    
    Dziewczyna znów zachichotała.
    
    "Nie, nie... Nie mogę... Proszę, nie dziś... Co ty robisz?... Aaaał... Ja już nie mogę dłużej... Co ty ze mną robisz?"
    
    Po tych przerywanych okrzykach i westchnieniach dziewczyna znów zamilkła. Od tej chwili do uszu Adama dochodziły już tylko jej ciche jęki i szelest gniecionego siana. Jakimi pieszczotami obdarzył nieznajomy swoją wybrankę, Adam mógł się tylko domyślać.
    
    "Wpuść mnie... Gosiu" - usłyszał po kilku minutach Adam.
    
    >>Więc to ...
    ... jednak nie cnotka Maryśka
    
    >Lecz która to Gosia? Bo przecież nie moja mała kuzynka
    
    "Poprzednim razem ci się przecież tak podobało... Gosiu, wpuść mnie."
    
    "Och, wiesz, że teraz nie mogę."
    
    W tym momencie mężczyzna najwyraźniej stracił cierpliwość. Znów się zakotłowało.
    
    "Aaach! Nie! Proszę! Nie wsadzaj! Aaa! Boże..." - rozległy się krótkie wołania, po których nastąpiły miarowe, trudne do opisania, głośne jęki obojga kochanków. Adam postał jeszcze trochę i z dziką zazdrością wsłuchał się w odgłosy wydawane przez kopulującą parę.
    
    Wtem dziewczyna zaczęła szlochać, na co mężczyzna zdał się nie zwracać najmniejszej uwagi.
    
    "Znów to zrobiłeś!" - wyszeptała głośno z wyraźną pretensją w głosie.
    
    "Proszę cię, przestań... Miły, błagam."... "Wyjdź ze mnie."... "Ja nie chcę. Aaaa!"... "Kochany... Tylko nie dziś." - powtórzyła jeszcze przerywanym głosem. Jej prośby jednak umknęły mimo uszu ich adresata, całkowicie skupionego na swoim dziele.
    
    Nie czekając, aż kochankowie skończą i się zorientują, że nie są całkiem sami, Adam oddalił się po cichu. Było mu całkowicie obojętne, czy dziewczyna oddała się dobrowolnie, czy została zgwałcona. Liczył się skutek. Partyzant, najwyraźniej nie pierwszy raz penetrował ciało kobiety, a Adam jeszcze nigdy. To właśnie wtedy Adam zrozumiał, że by osiągnąć zamierzony cel, nie można działać na pół gwizdka. Trzeba, tak jak ten mężczyzna, być do końca stanowczym i bezwzględnym. Trzeba pójść na całość.
    
    [...]
    
    P.S. Wdzięczny za doczytanie ...
«12»