-
Moje wyznanie
Data: 19.06.2021, Kategorie: wspomnienia, zwierzęta, pies, Autor: Anna
... zakupy. Machinalnie przygotowałam kolację... Dźwięk klucza w zamku przywrócił mnie do rzeczywistości. Sławek. Ucałował mnie i wręczył mi bukiet kwiatów. Że niby się tak na niego wyczekałam. Chciał mnie przytulić i pocałować, ale wykręciłam się początkami grypy. Wstawiłam kwiaty do wody. I wtedy niby od niechcenia spytałam, jak było na delegacji. Myślałam, że serce wyskoczy mi z piersi. Sławek roześmiał się i zaczął opowiadać jakieś głupoty. I wtedy nie wytrzymałam. Obróciłam się, spojrzałam mu prosto w oczy i spytałam czemu mnie okłamuje. Zbladł. W tym momencie zrozumiałam, że spełniają się moje najgorsze przeczucia. Usiłował coś kręcić, więc powiedziałam, co widziałam dziś na dworcu. I wtedy zamilkł i zwiesił głowę. Rozmowa był długa i bardzo bolesna. Dowiedziałam się, że mój facet od pewnego czasu prowadził podwójne życie. Miał dziewczynę. Podobno chciał mi o tym powiedzieć. Podobno kochał nas obie i nie potrafił wybrać. Podobno... ile ja wtedy usłyszałam zapewnień! Wtedy zrozumiałam, że to nie ta dziewczyna była "tą drugą". To ja nią byłam. Skurwysyn okłamywał mnie od samego początku. Te jego delegacje zaczęły się, gdy ona zaszła w ciążę. A ja byłam tylko świetną, przelotną inwestycją. Nie musiał płacić za wynajem mieszkania, a jeszcze miał dodatkowy seks za darmo... Sławek zaczął mnie przepraszać, mówić, że może wszystko jakoś się ułoży... Nie wytrzymałam. Z zimnym, lodowatym spokojem powiedziałam, że nic się nie ułoży. Że ma położyć na stole klucze i ma się ...
... natychmiast wynosić. Że jutro zawiozę mu jego rzeczy do pracy. Wstał i beznadziejnie oznajmił, że nie ma gdzie spać. Że rozumie (!), że nie możemy być razem (!!!), ale że prosi o tę ostatnią noc. Z przyjaźni. Powiedziałam, że może sobie spać w firmie lub hotelu. Albo pod mostem. Byle nie tu. Po jego wyjściu, padłam na łóżku i rozbeczałam się. Szlochałam i wyłam, pełna bezsilnego gniewu, potwornie skrzywdzona i przede wszystkim zdradzona. Czułam się podle, najgorzej jak tylko można. To już nie chodziło o to, że miał inną. Że bzykał sobie jakąś laskę na boku. Najgorsze było to dojmujące uczucie zdrady, potwornego, obrzydliwego oszustwa. Dzieliłam z nim każdą, najtajniejszą swoją myśl, pragnienie i marzenie - a on to wszystko zbrukał, zeszmacił i spodlił. Ares, zaniepokojony moim zachowaniem wlazł do pokoju i wskoczył na łóżko. Powinnam go zrzucić (nie pozwalałam mu brykać po wyrku), ale nie miałam na to siły. Wtuliłam się w jego futro i płakałam dalej. Kochane zwierzę czuło, że coś jest bardzo nie w porządku z jego panią. Cichutko skomlił i lizał mnie po rękach, jakby usiłując dodać mi otuchy. Tak zakończył się mój romans ze Sławkiem. Czas mijał. Udało mi się na szczęście znaleźć w sobie siłę do zakończenia całej tej sprawy. Zresztą mój eks szybko zmienił pracę i wyprowadził się z miasta, pewnie do tej swojej dziewczyny. Nie obchodziło mnie to już. Mnie zostały samotne, gorzkie wieczory i noce. I konieczność odbudowy swojego życia. Zaczęłam powoli. Najpierw skupiłam się na ...