1. Krakow


    Data: 11.09.2021, Kategorie: Inne, Autor: Panama

    Jazzowe numery Zaz dochodzące z głośników raz po raz zagłuszane były krzykiem dzieci biegających po rynku i śmiechem gości, siedzących przy sąsiednich stolikach. Kelner przyniósł im przed chwilą kolejną porcję drinków i piwa, przy okazji zabierając puste szkło. Asia z entuzjazmem opowiadała o Nowym Jorku, lekko podchmielona bardzo wymachiwała przy tym rękami. Adam siedział na ławce obok niej, trzymał jej kolano i śmiał się ze słyszanych historii.
    
    A oni byli w innym świecie. Siedzieli naprzeciw siebie, już od kilku minut bez ruchu, intensywnie wpatrując się w siebie nawzajem. Wyjął telefon i napisał coś szybko, niemal nie odrywając od niej oczu.
    
    Blimp blimp - jej telefon pisnął i zawibrował.
    
    "U mnie czy u Ciebie?" - SMS od niego.
    
    Uśmiechnęła się, odpisała szybko i dopiero potem na niego spojrzała.
    
    "Drugi raz może być u mnie."
    
    Kilka kliknięć i znowu słychać blimp blimp:
    
    "A pierwszy nie?"
    
    Nie zastanawiała się nad odpowiedzią:
    
    "Pierwszy proponuję gdzieś •po drodze•."
    
    Patrzyła kiedy czytał - uśmiechnął się do niej, powoli sięgnął po swoje piwo, napił się i odstawił szklankę. W końcu odpisał:
    
    "Marzy Ci się jakieś szczególne miejsce?"
    
    Zamknęła oczy, by przywołać swoją listę wymarzonych miejsc... Długą listę. I odpisała:
    
    "Nie. Możemy improwizować"
    
    Uśmiechnęła się do niego i też upiła drinka. Zmieniła pozycję w fotelu, by lepiej widział jej nogi. Skwapliwie skorzystał z okazji i obejrzał je - od końca krótkiej sukienki aż po stopy.
    
    Blimp ...
    ... blimp
    
    ⁰"7 na 10" - łyknął piwa.
    
    "No chyba żartujesz?!" odpisała oburzona.
    
    Patrzyła na niego udając wściekłość.
    
    "Przykro mi. Muszę zobaczyć więcej żeby dać wyższą ocenę" - napisał i czekał.
    
    Wcisnęła się w oparcie fotela i zsunęła ramiączko.
    
    "A teraz?"
    
    Pokręcił przecząco głową. Zsunęła drugie, patrząc na jego reakcję. Nic. Patrzył niewzruszony. Zsunęła górę sukienki, prawie całkiem odsłaniając piersi...
    
    - Zaraz wrócimy! - zerwał się z krzesła i rzucił w przestrzeń - Chodź mały zboczeńcu! - pociągnął ją za rękę i wyprowadził z ogródka. Pocałował ją mocno, potem rozejrzał się i ruszył w kierunku pobliskiej bramy w kolorowej kamieniczce. Nadal trzymał ją za rękę - prawie za nim biegła, uśmiechając się coraz bardziej. Wcisnął guzik na domofonie
    
    - Kto tam? - odezwał się senny głos - Kurier! - prawie krzyknął i pchnął drzwi z całej siły. Wciągnął ją za sobą do hallu, oparł o te same drewniane drzwi od środka i gwałtownym ruchem zdarł górę jej sukienki odsłaniając piersi, ramiona i brzuch. Całował i dotykał, jakby robił to ostatni raz w życiu - zachłannie, z całej siły... Tak samo energicznie zdjął jej majtki i schował do kieszeni:
    
    - To zostawię sobie na później. - wyszeptał. Patrzyła na to wszystko bez słowa komentarza. Coraz mocniej szumiało jej w głowie i wiedziała, że to nie alkohol tak na nią działa... Trzymała się go kurczowo i próbowała nie stracić równowagi. Skierował dłoń między jej nogi i włożył palce do środka... Nie miał żadnych wątpliwości - ...
«12»