-
Życie prywatne (II). Marta. Pobudka
Data: 05.01.2022, Kategorie: kochankowie, Klasycznie, przebudzenie, Autor: MarySue
Przez opary snu przedziera się do mojej świadomości dotyk - a dokładnie poszturchiwanie. - Spierdalaj - mówię bez entuzjazmu, nie otwierając oczu. Nie poddaje się, pociera czołem mój policzek. - Powiedziałam, spierdalaj. Nie widzisz, że śpię? - warczę gniewnie. Otwieram oczy, i natychmiast napotykam intensywne zielone spojrzenie. - Miau! - oznajmia stanowczo mój kot Dante. Pokonana podnoszę rękę, i posłusznie zaczynam głaskać uparciucha. Conocny rytuał. Już nie muszę patrzeć na zegarek, wiem że Dante zaczyna mnie budzić dokładnie o drugiej dwadzieścia. Popieprzony sierściuch. Równie popieprzony, jak większość znanych mi facetów. Wszyscy oni po jednych pieniądzach. Egocentryczni i narcystyczni. Co go to obchodzi, że za pięć godzin zadzwoni mój budzik. Najważniejsze, żebym go solidnie wygłaskała. Kiedy mruczenie nabiera już głośności silnika traktora, a ja zaczynam znowu przysypiać, dzwoni mój telefon. Nosz cholera, czy nikt już w nocy nie sypia???Patrzę na wyświetlacz - kto, do kurwy nędzy o tej porze śmie dzwonić? Szymon. Ma facet tupet. Z przekory odbieram. - Spierdalaj - mówię, tytułem wstępu. - Śpię! - A bardzo śpisz? - pyta pokornie. Mam ochotę się roześmiać. Nie wiem tylko,czy z powodu wyjątkowego idiotyzmu pytania, czy też z tonu jego głosu. - Bardzo - warczę. - Jestem pod twoimi drzwiami - oznajmia. - To lepiej odejdź, zanim wezwę policję. Powiem, że mnie nękasz. - Koooteeek, nie bądź taka! - prosi przymilnie. - ...
... Tęskniłem za tobą. - Jasssne! - syczę. - Wtedy, kiedy nie pisałeś, wtedy kiedy nie dzwoniłeś, czy wtedy, kiedy nie przychodziłeś? Trafiony - zatopiony. Przez chwilę w telefonie cisza. - Kotek, wpuść mnie, wszystko ci wyjaśnię. - mówi w końcu. Pewnie, że go wpuszczę. Tak samo pewne jest, że raczej niewiele mi nie wyjaśni. Będzie zbyt zajęty pieprzeniem się ze mną. Zresztą prawdę powiedziawszy, nie mam nic przeciwko. Ale nie mogę zbyt łatwo skapitulować. - Już to widzę - pomrukuję gniewnie. - Daj mi spać. - Skoro tego sobie życzysz... Dobranoc - żegna się i rozłącza, a ja walczę z uczuciem rozczarowania. Dobrze, że poszedł. Seks nie jest niezbędny do przeżycia. Przynajmniej się trochę wyśpię. I to wcale nie tak, że w głębi duszy cieszyłam się, że przyszedł. W sumie to po co mi facet, zwłaszcza taki który ciągle znika. Nie, żeby to była jakaś niespodzianka. W sumie wiedziałam co się pakuję. Wiedziałam że kiedy pracuje nad reportażem tygodniami go nie ma. Nie wiedziałam, że tak mi to będzie przeszkadzało... Wyciągam rękę, i podejmuje przerwaną czynność - głaskanie kota. Dante patrzy przez chwilę na mnie enigmatycznie, a ja mam dziwne i niepokojąc wrażenie, że doskonale wie, o czym myślę. Pod wpływem pieszczoty mój rudy kocur przymyka oczy i znów zaczyna mruczeć. Nieoczekiwanie pogrążonym w nocnej ciszy mieszkaniu rozlega się natarczywy dzwonek domofonu. Dante oburzony chowa się pod nocnym stolikiem, gdy gwałtownie zrywam się z łóżka zrzucając go z moich ...