Z takimi kumplami - cz. 1
Data: 27.08.2019,
Kategorie:
Romantyczne
Autor: Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
Zapowiadał się kolejny nudny wtorek w szkole. Rafał nienawidził prawie wszystkich lekcji, które się w tym dniu odbywały. Z ociąganiem spakował się, umył, zjadł śniadanie i poszedł na przystanek. W drodze do szkoły myślał, co bo zrobić ze swoim monotonnym życiem.
Kilka godzin później siedział w sali od matematyki i włączył się do rozmowy swoich kolegów.
- Bo wiesz, dziewczynę albo zdobędziesz w kilka dni, albo będziesz wiecznym przyjacielem - powiedział Łukasz
- Pierdolisz. Zależy co chcesz z nią zrobić - zaoponował Kamil - Jeśli chcesz z nią chodzić to może i tak. Ale jeśli...
- Ależ wy jesteście płytcy - powiedział Rafał - Tylko byście o tym gadali.
Łukasz i Kamil spojrzeli na siebie. Potem przenieśli zdziwiony wzrok na Rafała.
- No - odpowiedzieli chórem
- Ehh... Ciekawy jestem czy serio by się sprawdziło to co gadacie.
- U mnie już kilka razy.
- Chcesz powiedzieć, że ty nigdy...
- No nie, kurwa, nigdy - Rafał delikatnie spuścił głowę, Łukasz poklepał go po ramieniu.
- Wiesz, no... Możemy ci w sumie pomóc.
- Ludzie, ja mam siedemnaście lat.
- No więc najwyższa pora - powiedział Kamil
- Słuchaj, powiedz mi która dziewczyna ci się podoba, a ja znajdę sposób - powiedział Łukasz
- No... Hmmm, Dagmara jest fajna...
- Ona? Phi, stary, to do niej powiem ci tak, podchodzisz, najlepiej na osobności, rozumiesz, dajesz kwiaty czy czekoladki, gadasz coś tam ckliwego i jest właściwie twoja.
- Ale właśnie jak załatwić rozmowę w cztery ...
... oczy? - uzupełnił Kamil
- Na przykład tak. Ona wraca do domu tramwajem. Gadacie, pamiętaj, masz być miły, pytasz się na którym przystanku wysiada. Mówisz jej że ty wysiadasz na tym samym, bo do kumpla idziesz. W międzyczasie "odbierasz" telefon od niego i mówisz Dagmarze, że kumpel się spóźni i będziesz musiał sam czekać dwie godziny. A ponieważ to jest sympatyczna dziewczyna, to idę o zakład, że cię zaprosi do domu.
Godzinę później Rafał czekał na Dagmarę na przystanku pod szkołą. Jego autobus zdążył odjechać już kilka razy, ale Rafał miał zamiar wprowadzić plan kolegi w życie. W końcu przyszła i ona.
- Hej Daga!
- Hej cześć, Rafał. Ty już do domu?
- Nie, do kolegi jadę. A ty?
- A ja do domu.
- Gdzie ty w ogóle mieszkasz?
- W Centrum. O patrz! Autobus.
Zaczekali na wejście w milczeniu.
- A ty gdzie teraz jedziesz? - spytała się
- W sensie do kolegi? Też do centrum - no i się zaczęło, pomyślał, gdy serce zaczęło domagać się wypuszczenia zza krat żeber
- O! Jak fajnie! A jak ma na imię? Może go znam?
- Karol, i raczej nie sądzę. On jest strasznie nieśmiały.
- Fakt, nie znam. Ale ty też przecież byłeś nieśmiały.
- Byłem?
- No... Bo w końcu jesteś tu i rozmawiamy.
Rozmawiali więc dalej, aż w końcu nie wiedzieć kiedy dojechali do celu.
- Więc jesteśmy - powiedział Rafał - O! Czekaj chwilę. Halo? No słyszę. Kurna, serio? To kiedy będziesz? Dwie godziny? Naah great. No zaczekam, cześć.
- Karol? - Mhm - odpowiedział z przekąsem ...