-
Merlin i Morgana cz. II
Data: 15.12.2022, Autor: ZicO
... całym ciałem i dokładnie to od swojego kochanka otrzymywała. Nie była w stanie pojąć, jak jej luby potrafi pieścić ją na tyle różnych sposobów na raz, odpowiadała mu tylko dreszczami, hipnotyzującymi jękami i rzucaniem się na wszystkie strony. Morgana jak w transie zamknęła oczy. W zawrotnym tempie penetrowała swoją cipkę, wyobrażając sobie, że jest przy niej Merlin. Na samą myśl o nim jej szparka zaczęła pryskać z obfitością sokami, zalewając jej uda. Zagryzła wargi i stłumiła w sobie wszelki dźwięk, oznajmiający potężny orgazm. Ugięła nogi w kolanach i wyjęła pokryte śluzem palce. Spojrzała jeszcze raz za zasłonę. Ciało Ginewry wygięło się w łuk, pod wpływem wstrzelenia do jej myszki dawki nasienia, która odpowiedziała narastającymi skurczami jej damskich organów. Wydobyła z siebie głośny krzyk. Po kilkunastu sekundach oboje opadli na jej malutkie łóżko. Morgana nie musiała długo zaczekać aż zasną. Wymknęła się z izby i pobiegła do wieży, do swojej komnaty. Merlin obudził się z ogromnym bólem głowy. Próbował wstać, ale przytłaczająca dolegliwość położyła go w miejsce wyjścia. - Małe wstrząśnienie mózgu. Nie musisz dziękować - Był to głos Gajusza. - Długo leżałem? - Złapał się za tył obolałej głowy. Miał ogromnego guza. - Była tu Morgana. - Oznajmił zimno Gajusz. - To znaczy, że już wiesz? - Starcy wiedzą wszystko Merlinie. O księciu i Ginewrze też wiem. - Pewnie chcesz, żebym ich rozdzielił? - Nie. Miłości się nie rozdziela Merlinie. Zwłaszcza ...
... takiej. Artur będzie kiedyś wielkim królem i będzie stanowił własne prawo. Ale dopóty, dopóki Uther żyje, musisz ich kryć. A co do Morgany. Nie możesz jej powiedzieć o swoim darze. - Czemu? Ona jest taka jak ja! - Zaprotestował czarodziej. - Ona nie zna swojego daru, boi się go. Nie możesz jej narażać, a przede wszystkim siebie. Merlin kiwnął głową. Wziął do ręki lusterko. Ujrzał w nim swoją nieźle poobijaną i pokancerowaną twarz. Przez prawą brew przebijała się świeża blizna. - Morgana nie będzie zachwycona. - Pomyślał. Zgodnie z zaleceniem Gajusza położył się spać. Lady Morgana leżała roztrzęsiona w swoim łożu. Dręczyły ją wyrzuty sumienia. Czuła się podle. Tak łatwo dała się ponieść fantazjom... Czuła się tak, jakby go zdradziła. Przekręciła się na drugi bok i spróbowała o tym nie myśleć. Do jej oczu napłynęły łzy. Zaczęła głośno szlochać. Pokochała sługę swojego przybranego brata, ale nie potrafiła być mu wierna przez jeden dzień. Usłyszała pukanie do drzwi. - Proszę - Wydusiła przez łzy. Wszedł Gajusz. Ujrzawszy zapłakaną Morganę, zapomniał o wywarze na sen, który przyniósł. - Gajuszu... - Pobiegła do niego i przytuliła się do jego piersi. - Ja... Nie byłam wierna... Merlinowi. Oglądałam z ukrycia... Artura i Gwen i... pieściłam się palcami! - Zaczęła znowu płakać w jego ramionach.. - Nie dopuściłaś się zdrady, dziecko. Masz po prostu bogatą wyobraźnię. - Ma rację Morgano. - Był to głos stojącego za nimi Merlina. Gajusz puścił niepewną Morganę ...