1. Bardzo lany poniedziałek, czyli wszystkiego JoAnnowego! (część 1)


    Data: 16.01.2023, Autor: AgnessaNovvak

    ... przyspieszają bicie serca. Wiesz bowiem doskonale, co oznaczają. Zwłaszcza te konkretne, używane przez Niego jedynie przy wyjątkowych okazjach. Takich, w których ma na ciebie ochotę i pragnie, byś od razu o tym wiedziała. Bez słów czy nawet gestów.
    
    Pochylasz się ku odsłoniętej klatce i składasz na niej całusa. Przyjemne westchnienie potwierdza, że On tego właśnie oczekiwał, powtarzasz więc czułości nieco niżej. Wiedziona odwagą najpierw rozluźniasz krawat, po czym sięgasz ku mankietom. Gdy już z nimi kończysz, nic nie powstrzymuje cię przed całkowitym zsunięciem koszuli. Wtulasz twarz w cudownie ciepłe ciało. Może nieprzesadnie umięśnione, miejscami wręcz nazbyt szczupłe i przecież nie pierwszej młodości, lecz dla ciebie najwspanialsze ze wspaniałych. Najbardziej męskie z męskich. Do którego ty i tylko ty masz pełne prawo, a wszystkie inne kobiety mogą co najwyżej w zazdrości zgrzytać zębami!
    
    Całujesz więc coraz wyżej, docierając przez szyję do samej krawędzi ust. Już-już masz zamiar pokonać ostatnie centymetry, gdy On odsuwa się i podnosi na kolanach. Rozpina rozporek i staje nad tobą w samych bokserkach, podstawiając ci je ...
    ... praktycznie pod nos. Z tej odległości zapach perfum jest jeszcze intensywniejszy, co świadczy wyraźnie o spryskaniu nimi także tych rejonów.
    
    Zaczynasz drżeć. Bynajmniej nie z zimna.
    
    Momentalnie nabierasz ochoty na więcej. O wiele więcej! Najchętniej objęłabyś Jego biodra rękoma i z pasją przyciągnęła do siebie. Zassała męskość wargami, pieściła ją przez majtki, potem je ściągnęła i…
    
    Dość! Niezależnie od wrzących emocji, nie powinnaś pozwalać sobie na zbytnie spoufalenie. A już na pewno nie w takiej sytuacji. Musisz pamiętać, że Pan przecież wciąż jest Panem i to On zadecyduje, co się zaraz stanie. Lub nie. Dlatego tylko przytulasz się do nagich ud, czekając na najmniejszy nawet gest. Polecenie. Być może nawet rozkaz?
    
    Nic takiego jednak nie następuję. W zamian On na powrót klęka i pcha cię lekko, lecz zdecydowanie na łóżko, po czym samemu układa się obok. Ot tak, zwyczajnie. Naciąga na was kołdrę i milcząco wpatruje się w ciebie z tajemniczym uśmiechem na ustach. Obejmuje ramieniem, otulając troskliwie spragnioną bliskości skórę. Zamyka oczy. Ty także.
    
    Jest ci tak cudownie, że nawet nie zauważasz, kiedy zasypiasz.
    
    *** 
«123»