-
List do J.
Data: 03.05.2023, Kategorie: dojrzały, list, łazienka, namiętność, Autor: niespokojna
Drogi Jacku. Mam ochotę jeszcze raz wrócić w to miejsce i w ten czas, gdzie na moment zatraciliśmy się oboje. To był jeden z lepszych dni. Dni, w których wszystko jest magnetyczne, przyciąga, inspiruje, podnieca. Dni, w których liczy się tylko bliskość i żądza. Takich, w których zaspokaja się dławiący od dawna głód... Wróćmy tam. Na dworze już chłodno. Spoglądam przez niewielkie okno łazienkowe na zewnątrz. Dookoła las. Cisza. Trzeba mieć w sobie pewien rodzaj odwagi, gdy się tu mieszka. Ja z natury jestem tchórzem, ale z Tobą jest ok. Czuję się bezpieczna. Biorę do ręki koszulę, którą zostawiłeś na pralce. Chłonę jej zapach. Faceta, który mnie tak paraliżuje. Bez wahania rozbieram to, co mam na sobie i zakładam tylko tą część Twojej garderoby. Sięga mi do połowy pośladków i spływa luźno. Podwijam nieco rękawy. Pociągam usta czerwoną szminką, którą tak lubię i wychodzę. Siedzisz, z podgiętymi nogami przed rozpalonym kominkiem. W zasięgu ręki Twoja brandy. Na małym stoliku mój kieliszek czerwonego wina. Pochodzę cicho i przyklejam się do Twoich pleców. Czujesz jak moje dłonie wdzierają się pod koszulę i zaczynają błądzić po Twojej klatce, po napiętym brzuchu. Brodą pocieram Twoje plecy i zahaczam o kark. Czuję odurzający zapach perfum. Widzę, że Twoje ciało też tęskni. Musisz czuć, że pomiędzy Twoimi plecami a moim biustem jest tylko cienki materiał. Ocieram się, to pobudza nas oboje. Szybko łapiesz za koszulkę i ściągasz ją przez głowę. Teraz mogę delektować się ...
... widokiem męskiego ciała, które pożądam straszliwie. Podnoszę się i upijam łyk słodkiego wina. Rozpływa się przyjemnie po podniebieniu. – Miło, że rozpaliłeś w tym kominku - szepczę na ucho i staję przed Tobą. Widzę ten błysk w Twoich oczach. Jak u głodnego wilka. Nie muszę prosić byś się rozbierał. Robisz to momentalnie. Prezencję w stroju Adama masz doskonałą. Nie da się ukryć też wzwodu, na który zerkam z satysfakcją. – Diablica z Ciebie - mówisz chwyciwszy za koszulę. Szarpnięciem rozpinasz guziki. Jeden gdzieś odskoczył. –Mam na Ciebie straszną ochotę. - Znów słyszę, a po chwili czuję jak dziko Twoje usta przywierają do sterczących sutków moich jasnych piersi. Twój język zatacza kółka wokół brodawek. Uwielbiam ten stan. Momentalnie robię się mokra. Gdy się odrywasz na moment upijam kolejny łyk po czym stojąc pochylam się nisko i muskam zaledwie Twojego członka. Mam ochotę z nim poigrać, poflirtować, rozpalić. Podsuwam Ci stojący niedaleko fotel i podaje brandy. – Pozwól mi na harce z Twoim kutasem. - Ta prośba nie może zostać odrzucona. Siadasz przyciągając mnie mocno za brzegi rozpiętej koszuli. – Do dzieła, Maleńka. Nigdy nie byłam mistrzynią. Ale tamtego dnia myślałam tylko o tym. Poradzić sobie z Twoją wielką dumą nie było łatwo. Klękam pochylona. Moje zmysły chłoną zapach samca, zapach samej jego istoty. Czuję specyficzną woń podnieconego kutasa. Miesza się z moją żądzą by go posiąść. Na samym czubku dzidy ląduje mój mokry cmok. Język zaczyna krążyć wokół. Moja ...