1. Za kulisami pewnej znajomości. - Zabawy przed śniadaniem.


    Data: 25.08.2023, Autor: Jowisz

    Budząc się rano z lekkim bólem głowy, czułem przyjemne promienie słońca opadające na zamknięte powieki. Nie chciałem zbyt szybko wstawać, delektując się apetycznym zapachem, dochodzącym z kuchni oraz krzątającą się po domku Justyną. Krążyła między kuchnią a tarasem, czasem zatrzymując się w pół drogi, by odpisać na pojedynczą wiadomość poprzedzoną cichym dźwiękiem. Już dawno straciłem poczucie kiedy pisze ze swoimi koleżankami, a kiedy z tajemniczym Bartem, który ostatnio nie opuszczał moich myśli. Po ostatnich wydarzeniach jednak Bart i jego wiadomości nie stanowiły dla mnie problemu, wręcz przeciwnie, byłem ciekaw, co wymyślą i do czego skłoni moją wybrankę.
    
    Szczęśliwie postanowiłem otworzyć oczy, kiedy Justyna akurat wychodziła na taras z talerzami. Mój wzrok instynktownie skierował się na podskakujący przy każdym kroku seksowny tyłeczek mojej żony, który zdobił dodatkowo zachęcający, ciemnozielony trójkąt koronkowych stringów, których cienki pasek znikał między krągłymi pośladkami. Bez żadnego skrępowania odziana jedynie w skąpe majtki wyszła na taras. Słysząc jedynie stukającą zastawę, wyobrażałem sobie, jak pochyla się nad stołem. Jak jej piersi wiszą swobodnie, nieskrępowane stanikiem. Kiedy dźwięki ustały, przymknąłem ponownie powieki i odchyliłem głowę, by obserwować jak wraca z tarasu do kuchni. Zaskoczyła mnie kiedy w połowie pokoju stanęła i wyciągając telefon, zrobiła sobie zdjęcie na tle łóżka i uśmiechając się łobuzersko, napisała coś, po czym udała się do ...
    ... kuchni, kręcąc prawie nagim tyłkiem. Sutki Justyny wyglądały na twarde, co oznaczało, że była już mocno podniecona. Zacząłem zastanawiać się czym. Czy prowadziła kolejną konwersację z Bartem, czy też sama sytuacja, w której mogła zostać przyłapana w negliżu przez jakiegoś zbłąkanego sąsiada lub spacerowicza.
    
    Przy kolejnym przejściu Justyny mój penis stał już na baczność, rysując wybrzuszenie na kołdrze. Jej piersi kołysały się i podskakiwały w rytm stawianych kroków. W jednej ręce niosła miskę, chyba z jakąś sałatką, natomiast z drugiej miski wydobywał się aromat świeżej jajecznicy. Przechodząc obok łóżka, znów lekko się uśmiechnęła i przyśpieszyła nieco, pośpiesznie odłożyła naczynia na niewielki, okrągły stół na tarasie, przy którym w nocy klęczała i wróciła do pokoju.
    
    – No dzień dobry. Jak się spało mały podglądaczu? – Rzuciła wesoło, wchodząc do pokoju i kierując się w stronę łóżka.
    
    – Bardzo dobrze, a Tobie jak się spało? – Odpowiedziałem, otwierając oczy, nie liczyłem jednak na odpowiedź na zadane pytanie.
    
    – Mam nadzieję, że jesteś wypoczęty, bo przed śniadaniem masz jeszcze jedno zadanie.
    
    Zanim Justyna skończyła to zdanie, weszła na łóżko i okrakiem usiadła nad moją twarzą. Wiedziałem, co ma na myśli, złapałem ją więc jedną ręką mocno za tyłek, drugą chciałem odchylić półprzeźroczysty materiał majtek i już byłem gotowy wylizać cipkę żony, kiedy ta powstrzymała mnie stanowczo i łapiąc za włosy, przycisnęła moje usta do swojej szparki. Czułem jak wilgotny ...
«123»