1. Mała zemsta


    Data: 25.12.2023, Autor: Przeklenstwo

    Bajka w wersji BDSM.
    
    Czerwona lampka zaświeciła się kolejny raz tego dnia. Czerwony Kapturek ciężko westchnęła. Minęły dopiero dwa tygodnie sezonu turystycznego, a ona miała już serdecznie dość. Ale bajek się nie wybiera, a z czegoś żyć przecież trzeba. Dziewczyna zawiązała tasiemki od czapeczki pod brodą, wzięła koszyczek i otworzyła drzwi domku. Czekała ją wyprawa przez las.
    
    Odkąd Królestwo Bajek otworzyło drzwi dla turystów, życie stało się nieznośne. Ludziom szybko znudziło się podpatrywanie postaci bajek. Dochody zaczęły drastycznie spadać. Ktoś wpadł na pomysł, żeby stworzyć bajki interaktywne. Od tej pory nikt nie mógł się czuć bezpiecznie. Każdy zwiedzający mógł wziąć udział w tworzeniu historii. Czerwony Kapturek zjadała już wilka, brała ślub z babcią i ginęła bez wieści w lesie. Ta ostatnia wersja najbardziej jej odpowiadała, szczególnie, gdy zaginięcie następowało na początku bajki i nie musiała się w niej już pojawiać. Ale nie zawsze było tak dobrze. Tym razem na Kapturka czekała niespodzianka. Bardzo duża niespodzianka i bardzo nieprzyjemna niespodzianka.
    
    Szła znajomą ścieżką przez las. Spod czerwonej spódniczki widać było różowe majtki ozdobione małymi kokardkami. Biała bluzeczka ledwie się dopinała na dużych piersiach. Trudno się dziwić, jeśli rozmiar XS, każe się zakładać komuś, kto nosi M. Czerwony Kapturek chodziła ścieżką już tyle razy, że znała każdy kamień i każdy krzak. Zgodnie ze scenariuszem niosła koszyk i śpiewała piosenkę:
    
    „Jestem ...
    ... Czerwonym Kapturkiem.
    
    Idę do babci z koszyczkiem.
    
    Niosę jej miód, leki, wino i racuszki
    
    i jeszcze nazbieram kwiatuszki.”
    
    - Idiotyczne słowa pisane przez jakiegoś grafomana, który zasad gramatyki nie zna. Pewnie kuzyn wilka – mruczała jak zawsze pod nosem, jednak na tyle cicho, żeby nikt jej nie słyszał.
    
    Doszła właśnie do polanki, na której rosły kwiaty przypominające czerwone dzwoneczki.
    
    - Ach, jakie pięknie – zachwyciła się zgodnie ze scenariuszem.
    
    Miała cichą nadzieję, że w tej chwili nastąpi zmiana i nie będzie musiała już odgrywać nudnej roli. Ale na razie panowała cisza. Znaczy się ptaki ćwierkały, wiatr poruszał gałęziami, ale nic ponadto. Czerwony Kapturek musiała zacząć zrywać czerwone kwiatuszki, śpiewając kolejne zwrotki grafomańskiej piosenki.
    
    Śpiew zwabił na polanę wielkiego wilka. Przysłuchiwał się przez chwilę. Uśmiech pojawił się na jego pysku. Podobał mu się Czerwony Kapturek i miał ochotę na małe co nieco. Niestety, turysta nie miał ochoty zmieniać fabuły. Wszystko musiało się toczyć ustalonym rytmem. A scenariusz przewidywał, że głodny wilk przybędzie do domu babci przed Kapturkiem. Pobiegł więc szybko i zapukał do drzwi.
    
    - Kto tam? - zapytała babcia. (Drobne wyjaśnienie – w bajce nie było domofonów z podglądem wizualnym, ani innych ułatwiających życie śmiertelników urządzeń. Turysta ich nie dodał).
    
    - To ja, Czerwony Kapturek, babciu - zawołał wilk, naśladując śpiewny głos dziewczynki. - Przyniosłam ci koszyczek z jedzeniem i ...
«123»