1. Lekcja erotyki


    Data: 06.02.2024, Kategorie: pocałunek, amator, erotyka, randka, przygoda, Autor: Dorian Hill

    ... zabezpieczenia mojego serca, umysłu a przede wszystkim duszy.
    
    Uśmiechnęła się łagodnie. Delikatnie rozpięła mój pasek i opuściła lekko spodnie. Przez bokserki objęła dłonią mojego pulsującego penisa.
    
    - Teraz moja kolej. Chcę go poczuć. Posmakować twoje pożądanie - powiedziała.
    
    - Jeszcze nie teraz - odpowiedziałem - marzenia potrzebują cierpliwości, pamiętasz? - przypomniałem.
    
    Życie jest jedną, wielką niespodzianką. Linie losu, dwóch niezależnych od siebie bytów, kompletnie obcych sobie i do tej pory biegnące w swoim nakreślonym kierunku, oddalone od siebie kilometrami i godzinami, inną pracą, innymi ludźmi, innymi zainteresowaniami, pasjami, łączą się w bezmiarze i bogactwie doczesnej wędrówki. Jedna linia dosłownie pokrywa się z drugą. Splatają się. Zespolone biegną dalej tym samym rytmem i tempem - z tą samą energią.
    
    Położyłem Martę na łóżku. Ściągnąłem jej koszulkę, majteczki i skarpetki. Dłońmi zacząłem masować jej stopy. Łydki. Uda. Pośladki. Czułem jej odprężenie.
    
    - Uczucia i emocje, jakie doświadczam należą do najprzyjemniejszych doznań, jakie miałam w życiu - szepnęła - dodatkowo wszystko naraz i jeszcze ze wzmocnioną siłą - dokończyła mrucząc.
    
    Rozchyliłem jej uda i zacząłem pieścić ją swoim ciepłym językiem. Ponownie, ale z większym wyczuciem ssałem jej idealną łechtaczkę. Czułem, jak się wiła z rozkoszy. Wtuliła dłonie w moje włosy.
    
    Jednostajnie i harmonijnie lizałem, ssałem, lekko nadgryzałem, muskałem, delikatnie dmuchałem jej całą cipkę. ...
    ... Jej ciało w dobitny sposób ukazywało synchronizację doznań: prężąc się, drżąc, skręcając, wyginając, miotając i jęcząc jednocześnie.
    
    - Dochodzę - wyszeptała.
    
    Chwyciłem jej uda mocniej. Ssałem ją szybciej. Intensywniej. Wbiła paznokcie i we mnie i w łóżko.
    
    Drżała silniej. Jęczała głośniej. Wygięła biodra maksymalnie do góry. Traciła resztki kontroli nad ciałem.
    
    - Dochodzę - poszeptywała - Dochodzę! - powiedziała donośniej - Dochodzę!!! - krzyknęła na cały głos.
    
    Ekstaza w czystej formie. Dostosowałem się do jej ruchów. Muskałem językiem łechtaczki w rytm jej orgazmu. Czułem, jak przechodzi nas fala ciepła i dreszczy od najmniejszego palca u stopy, aż po koniuszki włosów - każdego z osobna. Jęki łączyły się z głośnym łapaniem powietrza. Trwało to wieczność.
    
    Przez dłuższą chwilę mruczała. Napięcie schodziło.
    
    - Wiesz? - zapytała po dłuższej chwili - Twój ciepły język mistrzowsko pokazał, czym jest szczęście. Czym jest radość. Czym jest orgazm - powiedziała, uśmiechając się do mnie.
    
    - Reakcje chemiczne odpowiedzialne za wybuch bomby ekstazy w moim mózgu były darem. Były iskrą boskości - dodała.
    
    - "Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza. Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego!"**
    
    Wtuliła się we mnie. Odlecieliśmy.
    
    :
    
    Przypisy znajdują się na końcu opowiadania.
    
    Po krótkim odpoczynku, Marta usiadła na mnie, ponownie przejmując inicjatywę.
    
    Dłonie delikatnie rozpoczęły swój taniec. Swoistą formę baletu. ...
«1...345...10»