-
Dwa zimowe światy
Data: 23.03.2024, Kategorie: za oknem mróz, pieszczoty, pończochy, klamerki, Autor: Krystyna
Wyglądam przez okno na zewnątrz. Jest mroźny wieczór. Gdyby był śnieg, gdyby do tego świeciło słońce, albo księżyc... Wtedy widok przez okno byłby ładny, wręcz świetlisty, lśniący, iskrzący. Wszystko byłoby takie jasne, świeże i czyste, aż chciałoby się na to patrzeć. Dzisiaj nie ma śniegu i jest całkiem inaczej. Jest mróz, a on tak wysusza powietrze i rośliny. Niemal widać, jak za chwilę, gałązki złamią się z powodu swojej kruchości. Na dodatek, po złamaniu będą tak niebezpieczne i ostre jak igły. Już sam ten widok sprawia, że czuję, jak wbijają się one głęboko, raniąc i sprawiając ból. Niemal widzę, jak z gołych stóp, przebitych przez te ostre, lodowate szpikulce, sączy się krew, zostawiając na zmarzniętej trawie krwistoczerwone ślady. Podnoszę wzrok. Spoglądam na rzekę i jej leniwie płynące wody. Unoszą się na niej wielkie kry. Widok całkiem ładny, ale tak lodowaty, aż ciarki przechodzą mnie po całym ciele. Patrzę trochę w bok, gdzie słońce chowa się i za chwilę zniknie za wzniesieniem. I wtedy nastanie długa, zimna noc. Jak dobrze, że w domu jest ciepło, a wszystko to dzieje się za szybą okna. Zamyślam się. Wyrywają mnie z tego ciche dźwięki włączonej właśnie muzyki. Głos saksofonu wprowadza dodatkowe ciepło do pokoju. Niemal bezgłośnie podchodzisz, obejmujesz swoimi ramionami i przytulasz się do mnie. Przez cienką koszulkę czuję twoje mokre i rozgrzane, dopiero co wziętą kąpielą, ciało. Ta wilgoć mi nie przeszkadza. Wprost przeciwnie. Mokry na plecach materiał ...
... przyjemnie klei się do ciała i powoduje, że mocniej czuję dotyk męskiego ciała. Twoje dłonie czule dotykają mojego brzucha przez cienką tkaninę. To przyjemne. Pomału przesuwają się coraz wyżej. Sięgają moich piersi. Zaczynają je masować. Palce dotykają guzików i rozpinają kolejno jeden po drugim. Poły bluzki rozchylają się, odsłaniając moje niemal nagie ciało. Teraz już nic nie przeszkadza w zetknięciu się Twoich ciepłych dłoni z moją skórą. Wkładasz je pod materiał i pieścisz mnie. Przyjemne ciepło rozchodzi się po całym ciele, niemal sięgając wnętrza. Nachylasz się jeszcze bardziej nade mną. Twoje usta muskają mi kark. Dotykasz nimi mojego ucha i wraz z ciepłym oddechem wlewają się w niego słowa: - Chcę ciebie tu i teraz, taką zamyśloną i wpatrzoną w mroźny krajobraz za oknem. Ponownie nachylasz się i namiętnie całujesz mnie po karku, po ramionach, plecach, zsuwając całkiem ze mnie, przemoczoną tkaninę. Dłonie przesuwają się po ramionach gładząc je czule. Chwytasz za łokcie i naciskając zmuszasz, abym oparła się nimi o parapet. Chwytasz w pasie, ujmujesz w mocny uścisk i zdecydowanym szarpnięciem odciągasz od okna. Stoję tak, oparta na łokciach i mocno wypięta w twoją stronę. Zadzierasz brzegi spódniczki i pomału układasz mi ją na plecach, jakby w tej chwili, to była najważniejsza czynność. Chwilę napawasz się widokiem pośladków skrytych pod materiałem fig. Gładzisz dłońmi, a ja nie mogę się już doczekać, kiedy wreszcie zdejmiesz je ze mnie. - O tak - szepczę ...