1. Początek


    Data: 07.12.2019, Kategorie: Pierwszy raz Creampie, Wytryski Miejsca Publiczne, Autor: marhen

    Co za wspaniały dzień. Niebieskie niebo kalają jedynie nieliczne, delikatne obłoczki. Słońce przygrzewa, lekki wiaterek gładzi moją skórę. Nigdy nie sądziłam, że ten tak wspaniale zapowiadający się letni dzień całkowicie odmieni moje życie. Aha, zapomniałam się Wam przedstawić. Nazywam się Justyna, mam 25 lat i od 4 jestem szczęśliwą mężatką. Jestem zgrabną blondynką o niezłych kształtach (tak przynajmniej twierdzi mój mąż). Pochodzę z dobrego domu, jestem dobrze wychowana i niestety trochę nudna i przewidywalna (tak przynajmniej uważają niektórzy moi, byli już, znajomi). Ale wróćmy do sedna sprawy, a dokładnie tego pamiętnego dnia.
    
    Od rana wszystko układało mi się idealnie. Wstałam o ok 9, wzięłam prysznic i zjadłam pyszne śniadanie. Męża już nie było, wyszedł do pracy, dlatego cały dom był tylko dla mnie. Nie musiałam się nawet specjalnie ubierać (w końcu nikogo poza mną nie było), co było mi na rękę z powodu upału. Dzień wcześniej przestała nam działać klimatyzacja, a mężuś nie zamówił jeszcze fachowców od naprawy. Dlatego też siedziałam przed telewizorem w samej tylko krótkiej mini spódniczce i obcisłym, lekko za krótkim topie. Oczywiście nigdy nie wyszłabym w czymś takim do ludzi, ale wcześniejszego wieczoru mój ukochany prosił mnie abym w tym na niego czekała, jak wróci z pracy. Co prawda na początku czułam się troszkę niezręcznie bez stanika i w stringach (tym bardziej, że oprócz nich miałam tylko tą śmiesznie krótką "minióweczkę"), ale po jakimś czasie ...
    ... przyzwyczaiłam się do tego i przestałam nawet to zauważać. Sielankę przerwał nieoczekiwany telefon.
    
    - Mamy Twojego męża. Rób co Ci każemy, a nic mu nie będzie. Jeśli się nie dostosujesz do naszych poleceń lub zawiadomisz policje nigdy już go nie zobaczysz. Zrozumiałaś co do Ciebie mówię? (Głos był zniekształcony przez translator mowy, dlatego nie było możliwości, aby rozpoznać rozmówcę.)
    
    - Tttak... - odpowiedziałam drżącym z przerażenia głosem.
    
    - To dobrze. Oto twoje pierwsze zadanie. Tak jak stoisz wyjdziesz z domu. Możesz ubrać jedynie buty. Udasz się na stacje metra linii W i wsiądziesz do połączenia o 15:13. Weź ze sobą komórkę. Dalsze instrukcje otrzymasz we właściwym czasie.
    
    Niewiele myśląc założyłam sportowe buty i wybiegłam z domu. Zapominając o tym, jak jestem ubrana...co miało się na mnie zemścić.
    
    Po 20 min. wciskałam się już do zatłoczonego wagonu metra. Panował tu straszny ścisk, były godziny szczytu gdy ludzie wracali ze swoich biur do domów. Na początku nie zauważyłam delikatnego muśnięcia czyjejś dłoni. Myślałam, że to przez panujący ścisk. Inaczej było, gdy dłoń nieznajomej mi osoby znalazła się na moich pośladkach. Już miałam krzyknąć, gdy zadzwonił mój telefon.
    
    - Tak?
    
    - Nie krzycz. - ponownie usłyszałam w słuchawce elektronicznie zmieniony głos.
    
    - Krzykniesz, a Twój kochany mężuś pożegna się z życiem. Zachowuj się jakby nic się nie działo, nieważne czy Ci się to spodoba czy nie. Jeśli wydasz choćby jęk czeka Cię kara.
    
    Jęk? Dlaczego miała by ...
«12»