1. Fatalny dzień


    Data: 30.03.2020, Kategorie: Masturbacja wanna, solo, Autor: student_wawa

    Anna wracając z pracy stwierdziła, że ma dość tego dnia. Rano jej tramwaj był nieludzko przepełniony, ponieważ wszystkie babcie nagle postanowiły się wybrać do lekarza, lub na bazarek, bo dzień targowy. Połowa z nich się chyba nie myła od miesiąca sądząc po przyprawiającym o mdłości zapachu kwasu masłowego. Z ulgą, wyszła, a właściwie wypchnęła się z tej komory gazowej i ruszyła w stronę wieżowca. Przy wejściu okazało się, że zapomniała swojej karty wejściowej, ale na szczęście ochroniarz ją przepuścił. Mimo tego Anna nienawidziła sytuacji, gdy była skazana na czyjąś pomoc. Zwłaszcza, że ta pomoc kosztowała zwykle wlepianie się w jej dekolt i gapienie na tyłek, gdy szła dalej. Ostatnio nawet nakryła tego ochroniarza na przeglądaniu z namiotem w spodniach jej wakacyjnych zdjęć znad morza na Facebooku. „Będę musiała chyba zmienić opcje dostępu do galerii zdjęć.” pomyślała.
    
    Wchodząc w atrium po schodach (swoją drogą, co za idiota wymyślił, żeby wchodzić po schodach, aby dostać się do windy, to nie ma najmniejszego sensu) pośliznęła się i w ostatniej chwili zdążyła złapać poręcz, przypłaciła to niestety złamanym obcasem w butach, które kupiła tydzień wcześniej. To z pewnością nie jest dobry dzień. Klnąc zdołała dostać się do windy i wjechać na piętro, na którym znajdowała się jej firma i jej biuro gdzie trzymała zapasową parę butów. Tam czekały na nią kolejne „atrakcje” w postaci listy zadań szefa. Zrobiło się jej słabo jak zobaczyła pierwszy punkt. Miała podać listę ...
    ... kandydatów do redukcji etatów w firmie. Najparszywsze zadanie, które ściąga nienawiść wszystkich kolegów i koleżanek. Przez cały dzień próbowała się z nim uporać, wysłuchując jednocześnie, komu to urodziły się bliźniaczki, a kto wziął niedawno duży kredyt. Pod koniec dnia nie posunęła się ani odrobinę do przodu, więc zdesperowana wpisała w końcu osoby z kadry kierowniczej, które według niej zarabiały za dużo w stosunku do tego, co robiły. Oczywiście siebie umieściła na szczycie listy dla ukoronowania tego dnia. Wysłała dokument do szefa, po czym zdenerwowana postanowiła wrócić do domu. W drodze powrotnej tramwaj był już luźniejszy, ale czuła na swoich nogach spojrzenia większości mężczyzn, począwszy od napalonych trzynastolatków, przez całkiem porządnych gości, a skończywszy na obleśnych menelach. W normalnych warunkach zainteresowanie tej drugiej grupy by jej schlebiało, ale dziś nie miała humoru na tolerowanie wzrokowości samców. Jeden z nastolatków nawet dosyć nieudolnie próbował robić telefonem zdjęcia z ukrycia jej nogom, ale nawet nie chciało się jej go już pogonić. „Niech już sobie ma... Przynajmniej jeden szczyl będzie miał miłe popołudnie, gdy zgra te fotki na komputer”.
    
    Jakby tego było mało tramwaj rozkraczył się w połowie drogi. Wysiadając z niego próbowała się nie zabić chodząc w szpilkach po torach a następnie na postój taksówek po drugiej stronie jezdni, a gdy tylko się tam dostała, pojazd transportu miejskiego jak gdyby nigdy nic ruszył w dalsza drogę. Czując, że ...
«123»