-
Basen
Data: 25.05.2026, Kategorie: Fantazja Twoje opowiadania Autor: Igor Biernat
W piątek wieczorem zamierzałem wypocząć nie tylko dlatego, że chciałem wykorzystać wolny czas, ale również dlatego, że od dawna nie zaznałem naprawdę godnego i wystrzałowego wypoczynku. Poszedłem do kuchni, wziąłem szklankę i nalałem sobie Whisky. Pomyślałem, że warto byłoby skorzystać z basenu, który miałem na zewnątrz i trochę się popluskać. Co prawda nie umiałem pływać, ale nic nie stało na przeszkodzie, by wejść i trochę tam posiedzieć. Wziąłem butelkę Whisky ze sobą, a po drodze zgarnąłem z łazienki czerwony ręcznik. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że w basenie pływa sobie swobodnie moja sąsiadka, mieszkająca tuż obok mnie. Nasze domy były oddzielone żywopłotem. Musiałem z nią porozmawiać i to, bardzo poważnie. -Mogę wiedzieć, co tu robisz Ewelina? Zaskoczona moim pytaniem i zjawieniem się podskoczyła, rozbryzgując trochę wodę. Szybko również zakryła piersi. -Kurwa przestraszyłeś mnie. -Zdziwiłem się twoją obecnością. Wytłumaczysz się? A może mam zadzwonić na policję i zgłosić wtargnięcie na posesję? Jak tu weszłaś? -Furtka była uchylona, więc.... Urwała, najwyraźniej szukając jakiejś dobrej wymówki. -Przepraszam. Głupio wyszło. No ale, basen ekstra. Pewnie chciałeś się wykąpać co? -Nie będę ukrywał, że tak. Rozpostarła, ręce odsłaniając swój śliczny biust. Widok jej mokrego ciała podziałał na mnie wyjątkowo szybko. A może jednak niech zostanie? Wykąpiemy się razem. -Dobrze już. Zostań, jak chcesz. Możesz przenocować, łóżko ...
... mam akurat na dwie osoby więc nie będzie problemu. Dziękuję- odparła. Zdjąłem skarpetki wraz ze spodniami i usiadłem, na brzegu mocząc stopy w wodzie. Przechyliłem szklankę do ust. Uwielbiam ten smak. -Dla mnie też masz szklankę? Pić z butelki nie będę. -Idź do kuchni i przynieś sobie- zażartowałem. -Więc to tak postępują prawdziwi mężczyźni? Dama ma sobie sama załatwić szklankę? Chcesz, żebym wyszła, świecąc gołą pupą? -Okryj się ręcznikiem i będzie po sprawie. Ja tu zaczekam i wypijemy razem. -To przynajmniej mi go, podaj, jak na mężczyznę przystało. Podałem jej go. Ewelina okryła się nim i weszła, przez taras do mieszkania. Kuchnia znajdowała się na wprost niego, więc doskonale widziałem, jak się chwilowo krząta, biorąc sobie szklankę. Spojrzała na mnie. Była w tym spojrzeniu jakaś ciekawość, może prowokacja? Czyżby się obraziła, na to przed chwilą powiedziałem? Wróciła równie szybko jak odeszła. Postawiła szklankę na ziemi i usiadła, obok mnie odrzucając ręcznik za siebie, jakby był zbędnym elementem. Wyglądała fenomenalnie, zjawiskowo, bosko. Nie wiem jakich epitetów mógłbym jeszcze użyć, by, opisać to co widziałem. Uśmiechnęła się do mnie i zachichotała. Pociągnęła łyk. -Ja pierdole jakie to mocne. -Nigdy nie piłaś Whiskey? Coś trudno mi w to uwierzyć? -Wolę zwykłe piwo. No ale nie będę wybrzydzać. Nie wypada. Masz może papierosy? -Wiesz przecież, że nie palę. Mogłaś przynieść, jak już, tu sobie przyszłaś. -Skończyły mi ...