1. Syberyjski lód


    Data: 17.08.2020, Kategorie: wizyta, rosjanka, gość, Autor: draco79

    Przyjechała w dniu, który zwiastował początek zimy - wtedy pomyślałem, że to ona, dziewczyna z lodowatej Syberii, ją do nas przywiozła. Na Dworcu Centralnym okazało się, że pociąg, którym miała przyjechać, przybył ponad dwie godziny wcześniej, a nie tak, jak powiedziano mi w niezbyt dobrze (jak się okazało) poinformowanej dworcowej informacji w moim rodzinnym mieście, i po przejściu peronów i poczekalni wzdłuż i wszerz, chciałem już przeznaczone dla niej róże, zrezygnowany zostawić na jednej z dworcowych ławek, kiedy ujrzałem ją stojącą przy jednym z bocznych wyjść. Poznałem ją dopiero po chwili - wcześniej znaliśmy się tylko przez niecałe dwa dni, które kilka miesięcy wcześniej spędziłem w jej zimnym, mimo wiosny, syberyjskim mieście i niezbyt dobrze pamiętałem nawet jak wygląda. Nie wiem dlaczego, mimo to jej osoba - czy raczej moje wyobrażenie o niej - utkwiło w mojej pamięci. Może to wina szampana wypitego nieco w nadmiarze w jej towarzystwie, w czasie wieczoru spędzonego w hotelowej restauracji? Wysłałem jej obiecane zaproszenie, ale trochę obawiałem się naszego spotkania w Polsce.
    
    Jednak... nie pomyliłem się - była naprawdę ładna. Jasne blond włosy spadały na jej ramiona, delikatnie stonowany makijaż stanowił oprawę dla jej niebieskich oczu, a pod rozpiętym futrzanym płaszczem dostrzec można było powabnie zarysowujące się pod ciemną sukienką piersi i długie, zgrabne nogi. Gdy mnie ujrzała, na jej twarzy pojawił się uśmiech. - Myślałam, że mnie nie poznasz. ...
    ... Znaliśmy się tak krótko - powiedziała.
    
    Warszawa podobała się Tatianie, może z wyjątkiem jednego budynku w centrum, który aż nadto przypominał jej budowle z niezbyt przez nią lubianej, innej stolicy.
    
    Po prawie całej nocy spędzonej w pociągu dojechaliśmy wreszcie do mnie. Gorąca kąpiel i kilka godzin snu dobrze nam zrobiły, przed czekającym nas dniem - na początek chciałem pokazać jej najciekawsze fragmenty mojego miasta. Zrobiło ono na niej duże wrażenie, zwłaszcza nie widziane przez nią dotychczas strzeliste wieże gotyckich budowli i znane jej już z Warszawy pełne towaru sklepy. Po kolacji wypiliśmy kilka lampek dobrego wina, dzieląc czas na rozmowy i oglądanie programu telewizyjnego. Zmęczenie i postępujące działanie alkoholu wprawiły nas w senny nastrój i po powiedzeniu sobie dobranoc, położyliśmy się spać: ona w pokoju przeznaczonym dla gościa, ja u siebie. Nie mieszkałem sam, a Tatiany, mimo że mi się podobała i to nawet bardzo, nie chciałem traktować jako dziewczyny, z którą korzystając z okazji można się przespać, zresztą ona także dawała mi do zrozumienia, że nie chciałaby przekroczyć granic towarzyskiego dystansu.
    
    Nad ranem poczułem delikatne muśnięcie na moim policzku. Jeszcze śpiąc powoli podniosłem powieki i ujrzałem pochyloną nade mną twarz Tatiany. Nie mówiąc nic, delikatnie pogładziłem jej policzek i obejmując ją zatopiłem swe usta w długim pocałunku. Nasze języki spotykały się ze sobą, początkowo nieśmiało, by po chwili przejść w namiętną rozmowę bez słów i ...
«12»