1. Syberyjski lód


    Data: 17.08.2020, Kategorie: wizyta, rosjanka, gość, Autor: draco79

    ... słownika. Mimo słabnącego zresztą z każdą chwilą oporu jej rąk, powoli odsłaniałem dłonią, wstydliwie ukryte pod nocną koszulą, jej piersi. Teraz już mogłem dotykać je i bawić się nimi - były jak śnieg, miękkie przy pierwszym dotyku, twardniejące w miarę uścisku, z wystającymi jak dwa sopelki lodu, nabrzmiałymi sutkami. Poczułem narastające we mnie podniecenie. Wtedy powiedziała: - Marek, nie gniewaj się. Przepraszam, nie mogłam spać, ta różnica czasu...
    
    Nie chcąc budzić domowników ostrożnie wziąłem ją na ręce i otwierając i zamykając przy jej pomocy drzwi przeniosłem ją do jej pokoju. Leżeliśmy na łóżku, rozpoczynając od nowa przerwaną na chwilę grę. Moje usta wędrując teraz po całej twarzy, całowały usta, nos, oczy, policzki... jej odwzajemniały się tym samym, a dotykając pieszczotliwie mojej szyi, pozostawiały na niej namiętne ślady. Przesuwając dłoń coraz niżej, wcisnąłem się w jej skąpe majteczki i przedzierając się przez gęstą zaspę jej włosów łonowych, dotarłem do miejsca, po dotknięciu którego usłyszałem ciche, ale namiętne westchnięcie. Byłem podniecony aż do szaleństwa, prawie ja lodołamacz kruszący lody Arktyki. Zdjąłem jej majteczki, rozkoszując się widokiem, bardziej ...
    ... porywającym niż ten, który zimą mróz maluje na szybach okien. Po chwili trochę niespodziewanie poczułem dłoń w moich slipkach, zsunąłem je, a mój członek znalazł się w objęciach najpierw dłoni, potem jej ust.
    
    To było rozkoszne: lekko przygryzała go, dotykała tańczącym wokół niego językiem, jednocześnie przesuwała w głąb i na zewnątrz, przerywała, gdy byłem już bliski, by za chwilę zacząć od nowa.
    
    Położyliśmy się tak, abyśmy mogli pieścić się nawzajem. Dotknąłem jej nabrzmiałych z podniecenia warg sromowych, rozchyliłem je korzystając z dłoni i języka, na przemian, pobudzałem łechtaczkę i wciskałem się w jej cudownie wąską szparkę.
    
    Była już mokra, jak tający śnieg; nie mogłem dłużej czekać, włożyłem w nią sztywnego jak pal Azji briuka i po kilkudziesięciu ruchach zakołysaliśmy się razem w rozkoszy. Powiedziała: - No ty mołodiec. Spasiba Marek. - Nie za szto - odpowiedziałem, nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
    
    Do jej wyjazdu, prawie przez tydzień, kochaliśmy się wiele razy korzystając z łóżka, wanny, krzesła, fotela, ławki w parku i przedziału pociągu, na szczęście pustego, w którym towarzyszyłem jej w drodze powrotnej do granicy. Wtedy poczułem, jak gorący może być syberyjski lód... 
«12»