1. Asystent sekretarki


    Data: 24.09.2020, Kategorie: Trans Autor: aronlondonhot

    ... masaż i położyłem jej nogi na blacie obok siebie. Pani Iza otworzyła oczy
    
    i podziękowała:
    
    - Zrób mi kawę... - powiedziała.
    
    Z kłębkiem myśli poszedłem zrobić kawę. Byłem wnerwiony: cały dzień jej usługiwałem, a na dodatek
    
    kobieta która mnie zawsze pociągała jest hermafrodytą. Brało mnie już obrzydzenie i mało co nie
    
    zwymiotowałem do zlewu w kuchni. Wziąłem się w garść i zrobiłem kawę, a sobie herbatę i
    
    przyniosłem jej na biurko. Nadal leżała rozwalona na swoim fotelu, w takiej pozycji jak ją zostawiłem.
    
    - Co tak długo? - spytała.
    
    Myślałem, że wyjdę z siebie i ją uderzę.
    
    - Która jest godzina? - spytała jakby nigdy nic.
    
    - W pół do piątej.
    
    - Musisz dziś zrobić jeszcze jedną rzecz... Wiesz co Cię jeszcze czeka? Nastała chwila milczenia.
    
    Sam nie wiedziałem co ona jeszcze mogła ode mnie chcieć. Pani Iza chciała widocznie zdjąć nogi
    
    ze stołu, ale niechcący potrąciła filiżankę z kawą, ta spadła i stłukła się wylewając całą
    
    zawartość na wykładzinę.
    
    - Co Ty zrobiłeś? Jak postawiłeś filiżankę? No co tak stoisz, chodź tu i
    
    posprzątaj.
    
    Być może usłyszała moje spanie. Byłem wściekły tak mnie poniżała. Uklęknąłem przed nią i zacząłem
    
    zbierać szkło, a ona popchnęła mnie nogą pod biurko. Szybko się przysunęła tak, że nie mogłem
    
    wyjść. Wbrew pozorom pod biurkiem było dużo miejsca, niestety było tam też ciemno.
    
    - Jezu! Co pani robi?! - krzyknąłem.
    
    - Wiem, że widziałeś... przecież nie jestem głupia... Teraz już musisz to zrobić... ...
    ... Musisz wziąć
    
    go do buzi. Obserwowałam Cię cały dzień, ale teraz już mi nie uciekniesz...
    
    Pani Iza podsunęła lekko spódniczkę, tak do pępka, sięgnęła do szuflady po nożyczki i "uwolniła"
    
    swojego fiutka.
    
    - Teraz już chyba nic nie stoi na przeszkodzie... - powiedziała.
    
    Rozstawiła nogi, a moim oczom ukazał się jej ptaszek. Był jakiś taki inny, taki nie męski.
    
    Wtedy jeszcze sflaczały i nie naprężony, bardzo kontrastował z dużymi jądrami.
    
    - Ale nie wiem jak... - powiedziałem zmieszany.
    
    - No już! Nie mamy dużo czasu!
    
    Powoli przesuwałem się do niego. Poczułem jego zapach, który bardzo mnie podniecił (sam nie wiem
    
    czemu). Ostrożnie włożyłem go do ust. Był taki ciepły i pulsował... Spodobało mi się to.
    
    Zacząłem go miętosić, drażnić główkę językiem. Pani Iza tylko wzdychała po cichutku z
    
    rozkoszy. Nagle wypadł mi z buzi. Był już śliski od mojej śliny... Znacznie urósł. Miał teraz
    
    z 15 cm i gdzieniegdzie był poprzeplatany małymi żyłkami, a jego główka była strasznie czerwona.
    
    - Nie przestawaj... och... - sapała Pani Iza.
    
    I biorąc mnie za włosy nadziała na swojego fallusa. Poruszała moją głową w górę i w dół.
    
    W pewnym momencie usłyszałem jak sapie i przyśpiesza ruchy. Po kilku sekundach do mojej buzi
    
    strzeliła jakaś ciecz. Była lekko słona i cały czas jej przybywało. Zasmakowała mi więc połknąłem ją.
    
    Po chwili Pani Iza puściła moją głowę i odsunęła się z krzesłem. Po cichu zaśmiała się i powiedziała:
    
    - Marku, lepiej idź do łazienki się ...