1. A potem uprawialiśmy seks


    Data: 19.11.2020, Autor: Sinner

    – Wiesz, jak jest: flirt, bajera, jakoś samo poszło – uśmiechnęła się Aśka.
    
    – A potem?
    
    – Uprawialiśmy seks – odparła beznamiętnie i wychyliła kieliszek białego wina.
    
    Dokładnie zaplanowała jakim tonem wypowiadała te słowa. Chciała, by nie zawierały w sobie żadnych emocji, aby brzmiały podobnie do „zgaś światło” albo „zrobiłam pranie”. To proste „uprawialiśmy seks” było pozbawione barwy, smaku i temperatury. I dobrze. W końcu Aśka często śmiała się z wydarzeń tamtej nocy. Powtarzała, że przecież Marek to kretyn, że to wszystko to tylko seks. Jednorazowa przygoda.
    
    A jednak nie chciał jej później wypuścić z ramion.
    
    Mówił i robił rzeczy, przez które czuła się wyjątkowa.
    
    Dawał jej dokładnie to, czego pragnęła.
    
    A potem zabierał te okruchy czasu i niszczył wrażenie.
    
    Boleśnie uświadamiał, że przecież to tylko przyjaźń.
    
    Tak więc i ona nauczyła się nazywać ich relację przyjaźnią. Wątpić w to, co widzi. Ot, przydarzyła im się chwila bliskości, ale to przecież tylko seks. Wszyscy uprawiają seks, nie trzeba do tego specjalnych uczuć. Jednak wieczorami, gdy nie mogła zasnąć, wracała do tamtych wspomnień i wtedy znacznie trudniej było jej uwierzyć, że to nic nie znaczyło. Bo pamiętała, jak Marek patrzył w jej oczy, gdy siedzieli tamtego wieczora pod gwiazdami. Miała na sobie spódnicę w kwiaty, powiedział, że mu się podoba. Potem, gdy leżeli przytuleni, jego dłoń zniknęła pod tą spódnicą i zatrzymała się na udzie. Drugą miarowo gładził kobietę po plecach, a ona z ...
    ... przyjemności cicho mruczała. Gdyby im wtedy nie przerwano, pewnie kochaliby się na kocu pod tym rozgwieżdżonym niebem.
    
    Jakie mieli usprawiedliwienie na to, że wrócili do tego momentu następnej nocy? Wtedy – żadne. Dopiero później pojawiło się rzucone lekko „a potem uprawialiśmy seks”. Rozbierając tamto wydarzenie na czynniki pierwsze, Aśka mierzyła się z nieprzyjemnym uczuciem niedostatku, bo „uprawialiśmy seks” nie opisywało pasji, z jaką rzucił się na jej usta, ani tego, jakiego pierdolca dostawała od jego zapachu. Działał na nią jak narkotyk, wodzona jego mocą uciszała sumienie i niewygodne pytania.
    
    Miał szorstkie usta i gładko ogoloną twarz. Całowali się łapczywie, zachłannie, jakby w obawie, że się stracą. Bardzo szybko Aśka pozbawiła mężczyznę koszulki i oparła dłoń na jego piersi w miejscu, gdzie znajdowało się serce. Biło szybko, mocno, tak, że czuła je wyraźnie. Ta chwila nie trwała jednak długo, bo Marek złapał ją w pasie i rzucił na łóżko. Dobrze, że miała na sobie sukienkę, nie musiała zakładać tego dnia bielizny. Szybko to zauważył, mruknął coś pod nosem, a na pośladek Aśki spadł klaps.
    
    – Joanno, gdzie zgubiłaś majtki?
    
    Zawsze zwracał się do niej pełnym imieniem, co powodowało dreszcz podniecenia, nawet jeśli rozmawiali zupełnie po koleżeńsku.
    
    Jego ramiona były gorące, prawie parzyły. Aśka wpiła się w usta mężczyzny, dotykając swoim językiem jego. Wypchnęła biodra i otarła się o jego krocze. Jednak zamiast oczekiwanego penisa, poczuła, jak Marek sięga ...
«12»