1. Podróż Bla bla car'em


    Data: 06.01.2021, Autor: Jowisz

    Ranek jak zwykle okazał się dla mnie zaskoczeniem, nie byłem rannym ptaszkiem, więc budzik jak zwykle, zadzwonił zdecydowanie zbyt wcześnie i zdecydowanie za głośno, każąc zebrać się z łóżka i ruszyć w świat. Dziś to stwierdzenie dodatkowo nabierało znaczenia, gdyż akurat miałem wyjechać w delegację do Łodzi. Już kilka dni wcześniej zaplanowałem całą podróż, łącznie z wrzuceniem informacji o przejeździe na bla bla car, bo nie lubiłem samotnej jazdy. Zgłosiły się dwie osoby. Z Katowic miałem zabrać Jacka, który miał mi towarzyszyć do Piotrkowa, a z Olsztyna Kasię, która miała jechać ze mną aż do Łodzi.
    
    Około jedenastej byliśmy już z Jackiem w drodze, podróż mijała całkiem przyjemnie, bo jak się okazało trzydziestolatek, z Katowic okazał się bardzo zabawnym i towarzyskim kolesiem. Tematy do rozmów rodziły się same. Chwilę rozmawialiśmy o pracy, by po kilku minutach przejść na temat rekreacji. Kiedy już obgadaliśmy ulubione trunki, bary oraz hobby byliśmy już na tyle skumplowani, że głośno komentowaliśmy w samochodzie przechodzące kobiety. Pora sprzyjała takim zabawą, gdyż lato rozpieszczało nas nie tylko słońcem, ale i temperaturą, która sprawiła, że obiektów naszych westchnień nie brakowało. Rozmowa kleiła się świetnie, śmialiśmy się i dyskutowaliśmy, wskazując co jakiś czas kolejną piękną panią. Mało co nie zapominając skręcić do Olsztyna, skąd mieliśmy zabrać Kasię, rozmawiałem z Jackiem. Wbrew naszym wcześniejszym obawom, że kobieta będzie pewnie podstarzała i nudna na ...
    ... stacji ukazała nam się całkiem młoda i zgrabna, uśmiechnięta dziewczyna. Ubrana była w czarną spódniczkę nieco ponad kolana, luźną i zdecydowanie za dużą białą koszulkę oraz kwiecistą opaskę na głowie.
    
    Wniosła do samochodu powiew świeżych sił. Dwudziestosześciolatka o niebieskich oczach i krągłych kształtach potrafiła rozgrzać towarzystwo, krótko mówiąc, była kokietką. Od wejścia złapaliśmy wspólny język i choć ona siedziała z tyłu, a my, obaj na przednich siedzeniach wychylała się między krzesłami dość często, uczestnicząc żywo w dyskusji. Mijając Częstochowę zaczęliśmy kierować rozmowę na sprawy damsko – męskie. Kasia miała sporo dystansu do siebie, na dodatek była dość wylewna, więc szybko dowiedzieliśmy się, że wraca do męża od rodziców i już nie może doczekać się spotkania, na którym chce się porządnie zająć swoim wybrankiem. Chcieliśmy z Jackiem, żeby nieco rozwinęła temat i opowiedziała o swoich planach, jednak ona zaproponowała, że jeśli nie mam nic przeciwko, to chętnie, czegoś by się napiła. Zarządziliśmy więc krótki postój na stacji. Na moment w samochodzie zapadła cisza, która trwała poza kilkoma zrywami aż do postoju.
    
    - Stary, chętnie bym się do niej przesiadł, wygląda na napaloną – powiedział Jacek kiedy staliśmy już przy kasie.
    
    - Mogę Ci pomóc, tylko kup jakieś piwo czy wino. – odpowiedziałem energicznie, klepiąc przyjacielsko w ramię.
    
    Plan był prosty, kiedy wszedłem do samochodu, powiedziałem Jackowi, że nie toleruje picia na przednim siedzeniu i ...
«1234»