-
Nowy uczen
Data: 30.01.2021, Kategorie: Inne, Autor: Maurycy Pawliński
... Mój tata prosił, by to pani wręczyć – dyrektorka przejęła od chłopca karteczkę i wyraźnie się rozpromieniła. - Ufff! Pewnie ojciec coś tam napisał na moje usprawiedliwienie – pomyślał chłopak. Dyrektorka lustrowała go wzrokiem, a było co lustrować. Franek był wprawdzie jeszcze nastolatkiem, ale miał zadatki na naprawdę przystojnego faceta. Brunet, szczupły, dość dobrze zbudowany, a nade wszystko przystojny. Miał jeszcze jedną cechę fizyczną, która mocno przykuwała uwagę. Jędrny niezwykle apetyczny tyłek. Jego pupa była lekko umięśniona, a zarazem nadal dość miękka i przyjemna w dotyku. Jego aktualna dziewczyna uwielbiała ją klepać i ugniatać. Jednocześnie zawsze był tam ogolony, tak samo na mosznie i kroczu. Golił sobie też pachy i usuwał włosy z palców u stóp. Na klacie i brzuchu nie miał dużego owłosienia, więc nie widział konieczności, by je golić. Z kolei włosy na nogach i rękach oraz nad przyrodzeniem (te ostatnie odpowiednio przystrzyżone) uważał za przejaw męskości. Jego dziewczyna podzielała jego preferencje. - To jak? Już nabrałeś ochoty do nauki? – zapytała życzliwie. Zmieszany chłopak nic nie odpowiedział. - Postaram się, żebyś jej niebawem nabrał. Tymczasem chciałabym ci pokazać twój nowy drugi dom. Nie byłoby to konieczne, gdybyś chodził od początku, ale trudno. Skoro jest jak jest, to sama cię oprowadzę. Chłopakowi emocje w dużej mierze opadły. Dyrektorka wprawdzie miała trochę straszny wygląd i głos, jednak zrobiła się teraz na tyle miła, że ...
... poczuł znaczną ulgę. Dalsze ich konwersacje przebiegały już w wyraźnie serdecznym tonie, podczas gdy przechadzali się skomplikowanym labiryntem korytarzy, nasuwającym skojarzenia z filmem "Lśnienie". Dyrektorka była bardzo wysoką kobietą. Miała blisko 1,8 m, a przez szpilki była jeszcze wyższa. Czuł się z tym nieco nieswojo, bo miał 1,75 m. ... - To z czego byłeś prymusem? - Z matmy, angielskiego, geografii, historii... no w zasadzie, to ze wszystkiego. - Czyli taki zdolniacha z ciebie? Franek i dyrektorka razem się zaśmiali, atmosfera wydawała się już całkowicie luźna. - To mam nadzieję, że naszą szkołę też będziesz godnie reprezentował. Będzie ku temu wiele okazji. Są też rozgrywki sportowe, co ty na to? - Z tym już trochę gorzej. W zasadzie tylko unihokej. W nogę, kosza czy ręczną też mi nieźle idzie, ale generalnie gry zespołowe to nie moja bajka. - Indywidualista, co? - Czemu właściwie rodzice postanowili zapisać cię do nas? Na pewno nie z powodu kłopotów w nauce. Jesteś trochę niesubordynowany, nie mylę się? - No, trochę tak. Ale mam wrażenie, że rodzice, mimo wszystko z tym przesadzają. - Tak? Nie wydaje mi się – powiedziała już mniej przyjaznym tonem, niż dotychczas. Franek trochę się zestresował, ale starał się nie tracić pewności siebie. - Chodzi o to, że rodzice trochę za bardzo chcieliby mnie kontrolować. Nie uważa pani, że w moim wieku trzeba by już jednak zostawić ludziom większą przestrzeń swobody? - To zależy – ku lekkiemu ...