-
Pierwsze spotkanie
Data: 25.04.2021, Kategorie: studenci, delikatnie, fellatio, park, publicznie, Autor: Colgate
Byliśmy z Elą razem na drugim roku matematyki. Ja właśnie skończyłem dziekankę (musiałem trochę popracować, bo fundusze z domu nie wystarczały), więc nie znałem jeszcze nikogo ze współstudentów. Jednego z pierwszych październikowych dni, kiedy stałem przed wydziałową tablicą ogłoszeń, poczułem nagle, że muszę się obrócić. Intuicja dobrze mi podpowiedziała, z tyłu, po długich schodach zbiegała właśnie jakaś dziewczyna. Ponieważ miała za sobą przeszkloną, jasną część holu, nie widziałem jej twarzy. Blond włosy do ramion były rozwiane, niebieski sweterek kusząco coś opinał, a poniżej różowe rajtuzy? Spodnie? – nie, jednak chyba spodnie – pozwalały, na całej długości, podziwiać jej zgrabne nogi. Musiała być bardzo popularna na uczelni. Co chwile z kimś się, w biegu, witała, wymieniała uśmiechy. Uśmiechy do facetów były trochę dłuższe... a może mi się zdawało, w każdym razie, oni pozostawali wmurowani w schody jeszcze dobrą chwilę po tym, jak odpowiedzieli jej "cześć". Myślałem, że dziewczyna idzie do wyjścia i już się zacząłem zastanawiać, czy odnajdę ją podczas jutrzejszych zajęć, okazało się jednak, że zmierza wprost tam, gdzie stałem. Była bardzo pociągająca. W końcu zobaczyłem jej twarz. Nie była to twarz modelki, chociaż na pewno ładna. Przede wszystkim biła z niej wyjątkowa, hipnotyzująca nie tylko mnie, energia. Brwi miała prawdziwe, nie "zrobione", przypuszczam, że nawet zero makijażu (nie potrafiłbym sobie go zresztą wyobrazić na jej naturalnie rumianych ...
... policzkach czy jasnych rzęsach). Jej usta wydawały się wyczekiwać na okazję przyssania się do czegoś albo kogoś. Sama mnie zaczepiła. – Jestem Ela. A ty – nowy tutaj? Podałem jej rękę i poczułem, że jakby prąd przeszedł mi przez całe ciało. Czas się zatrzymał... Zanim zdążyłem odpowiedzieć pojawił się koło nas wysoki chłopak, jak się później okazało, z tej samej, co ona grupy. Pożerał ją wzrokiem, a ona też, widać było, z przyjemnością na niego patrzyła. Wymienili parę słów na sobie tylko znany temat. – Hmmm, to pewnie jego dziewczyna – pomyślałem. Ale nie. – To jest Zdzisek – przedstawiła go – kolega z naszego roku. – Łukasz – wyjąkałem, bardziej do niej niż do Zdziska, który zresztą po kilku jeszcze półsłówkach szybko sobie gdzieś poszedł. – Ona może być moja – dotarło do mnie. Bałem się tylko zachowywać zbyt jednoznacznie, żeby dziewczyny nie wystraszyć. Niepotrzebnie. – Masz jeszcze jakieś zajęcia dzisiaj? – spytała Ela. Wyczułem, że ona już skończyła, więc od razu zapewniłem: – Nie właśnie miałem wychodzić. – To poczekaj chwilkę. Ela pobiegła do ubikacji. Stanąłem przy wyjściu. Warto było wrócić na studia. Radość mnie rozpierała. A jeszcze bardziej ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem Elę, biegnącą wprost do mnie. Wziąłem jej torbę. Nie chciałem, żeby chodziła z ciężarem. Okazało się, że była to świetna decyzja, bo Ela, z wolnymi już rękami, co chwilę dotykała mnie w trakcie rozmowy, dodając takimi gestami wzmacniające akcenty do swoich słów. Nie pytałem, gdzie mieszka. Po ...