1. Niemoralna propozycja (II)


    Data: 28.07.2021, Kategorie: pończochy, szantaż, urzędnik, Autor: historyczka

    ... kolano.
    
    Zupełnie nie mam pomysłu, co na to odpowiedzieć, więc milczę, obserwując, jak jego dłoń przesuwa się teraz na drugie kolano, wykorzystując fakt, że mam złączone nogi.
    
    - Nawet nie wie pani, jak się cieszę, że się pani zgodziła... Jest pani najatrakcyjniejszą kobietą w tym naszym miasteczku... i najelegantszą cizią... - komplementuje mnie z lubością, gładząc teraz drugie kolano.
    
    Zastanawiam się, co odpowiedzieć, wypada przecież podziękować za komplement, choć słowo "cizia" - wydaje mi się jakieś dwuznaczne. Jednak wyduszam z siebie, bardzo cicho:
    
    - Dziękuję...
    
    Spuszczając wzrok obserwuję, jak jego ręka masuje teraz oba moje kolana jednocześnie.
    
    - Pani Marto, przepraszam, że znowu pytam obcesowo, ale czy ma pani narzeczonego? - W tym samym czasie jego dłoń ścisnęła moje kolano znacznie mocniej.
    
    Ciekawe, dlaczego chce to wiedzieć? Czy po prostu interesuje go, czy z kimś regularnie sypiam? A może chce mieć uciechę z przyprawienia komuś rogów?
    
    - Nie... nie mam żadnego narzeczonego... Dlaczego pan pyta?
    
    Odnoszę wrażenie, że ta odpowiedź cieszy go. Uśmiecha się od ucha do ucha, a jego ręka przesuwa się z kolana nieco wyżej, wsuwając palce pod brzeg mojej spódnicy.
    
    Czuję się, jakby kolejna granica mojej intymności została przekroczona.
    
    - A nie... nic, nic... Tak pytam. Gadają, że pani wybredna i żadnemu mężczyźnie nie pozwala zapukać do swojego serduszka...
    
    "Zapukać" - myślę w duchu - ech... zgrabnie ujęte, chyba domyślam się jaki rodzaj ...
    ... "pukania" masz zboczuszku na myśli.
    
    - Ach... - mówię - a czego to ludzie nie gadają... zwłaszcza o samotnej kobiecie.
    
    Ręka kierownika wsunęła się wyżej pod moją spódnicę. Trochę pożałowałam ostatniego zdania, bo mogło zabrzmieć wieloznacznie.
    
    - A to ma pani rację. Jedni ludzie gadają o pani tak, a inni inaczej...
    
    Zadrżałam. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, dłoń Antoniego zacisnęła się na moim udzie. Po drugie, zaintrygowało mnie, cóz to za opinie, w dodatku rozbieżne, o mnie chodzą. Czyżby ktoś podważał moją reputację i rozsiewał jakieś plotki?
    
    - A słyszałem, że pono nawet dyrektor liceum odgrażał się, że panią zaliczy... A zaliczył... czarną polewkę.
    
    O matko! - myślę w duchu - to i takie rzeczy ludzie wiedzą?! Czyli ten dupek przechwalał się, że mnie "zaliczy"? Jak dobrze, że się przeliczył! A przecież tak niewiele wtedy brakowało żebym się z nim przespała...
    
    - Przepraszam, ale zadam kolejne obcesowe pytanie... pewnie potraktuje je pani jako nietaktowne... ale... w tej sytuacji jest zasadne... Rozumiem, że nie jest pani dziewicą?
    
    Co za bencwał! Jak można zadawać takie pytania! Aż przeszły mnie ciarki. Z drugiej strony, czuję dziwny rodzaj ekscytacji. A więc interesuje go to, czy zostałam rozcnotliwiona... może nawet podnieca? Ciekawe co bardziej by go jarało? Czy to, gdybym miała jeszcze "cnotkę"? A on mógłby mnie jej pozbawić? A może to okazjaby się z nim pobawić w kotka i myszkę.
    
    - Zadaje pan krępujące pytania... - udaję bardziej skonsternowaną, ...
«1...345...»