-
Niemoralna propozycja (II)
Data: 28.07.2021, Kategorie: pończochy, szantaż, urzędnik, Autor: historyczka
... niż jestem. Moje zawstydzenie najwyraźniej go podnieca. - Wiem, że zadaję intymne pytanie... ale, przecież już niedługo znajdziemy się właśnie w intymnej sytuacji... Na jego twarzy gości nieukrywany, nieprzyzwoity, wręcz sprośny wyraz twarzy. - No tak... ma pan rację, do tego ma pan mnie w garści... - dodaję zbolałym tonem - a co, gdybym była dziewicą? Wpatruję się w jego twarz, która nabiera teraz dziwnego wyrazu, jakby chciał mi obwieścić: "Maleńka, z dziką rozkoszą zerwę ci gwinta!" Zaś mówi: - Paniusiu... byłbym najszczęśliwszym z ludzi... Palce jego dłonni, niczym szpony, zacisnęły się na moim udzie. Błysk w jego oku wydaje mi się szczególnie niepokojący... Żeby ostudzić jego zapały, dementuję: - Muszę pana rozczarować... nie jestem dziewicą... Niestety nie zafunduję panu przyjemności pozbawienia mnie cnoty... Nie da się opisać zawodu, jaki maluje się na jego twarzy. - Tak myślałem, a jednak wielka szkoda, że nie dane mi będzie... jak mówi młodzież... "zdjąć simloka"... Zdeflorować taką damulkę... ależ to byłoby marzenie! W tym momencie, jakby, żeby zrekompensować swój żal, pakuje dłoń jeszcze wyżej pod moją spódnicę i dosięga koronki manszet. - Uwielbiam damule, które noszą pończochy... Krępuje mnie to buszowanie jego łapy pod moją kiecką. Zastanawiam się, jak reagować. Głupia jestem. Przecież nie pozostaje mi nic innego niż pozwalać się obmacywać... Ściska moje udo i wpycha rękę coraz głębiej pod spódnicę. Mam wrażenie, że ...
... kierowcy jadący z naprzeciwka, doskonale to widzą. Choć przecież nie było to możliwe. Jednak i tak peszę się i czerwię. A on, jakby czytał w moich myślach. - Wie pani co? Jak patrzę na mijających nas tirowców, zdaje mi się, że muszą mi cholernie zazdrościć takiej dżagi... Patrzę na Antoniego, rzeczywiście rozpiera go duma. - I wie pani co? Oni chyba widzą, że prowadzę auto jedną reką. Uśmiechał się podstępnie, masując jednocześnie moje udo - wsuwa się już poza koronkę pończochy i maca nagie ciało... Oczywiście nie odpowiadam na to prowokacyjne pytanie. Co zresztą miałabym rzec? - "Tak, oni domyślają się, że trzymasz łapę pod moją kiecką?!" Surowy zdaje sobie sprawę, jak bardzo czuję się upokorzona, bo klepie mnie po udzie, jakby "zaklepując" swoją własność. Tym silniej odczuwam relacę podporządkowania temu mężczyźnie. - Wie pani co? Na swój sposób podnieciła mnie pani wyznaniem o stracie cnoty... Jakoś strasznie mnie intryguje, któż dostąpił tego niewątpliwego honoru? Nie pozostawia mi wątpliwości, że to go intryguje - napastliwa ręka, harcująca pod moją spódnicą, już niemal ociera się o majtki. Krępuje mnie to pytanie, krępuje jak cholera, ale też cholernie podnieca... Onieśmielam się, a z drugiej strony chcę, pragnę prowokować go moimi wyznaniami. - No wie pan... tak intymne pytania... Jak można pytać kobietę o takie sekrety... Chyba chce mnie pan zawstydzić... Czuję, że chcę, aby mnie naciskał, żeby demonstrował mi swoją władzę nade ...