1. Amerykański sen


    Data: 04.08.2021, Kategorie: czarny humor, sensacja, dramat, z kluczem, mało seksu, Autor: Indragor

    ... klacz. Mężczyzna stojący naprzeciwko oblizał wargi lubieżnie, wydając z siebie pomruk akceptacji. Jego spojrzenie zaś, w trakcie moich wygibasów zmieniło się niepostrzeżenie z zadowolonego na pełne pożądania. Za to w tym samym czasie jego kompan z uśmiechem potaknął głową niczym profesjonalista oceniający z aprobatą występ amatorki. Odsunęłam lekko dłoń od krocza, wszakże nie odrywając dwóch palców, którymi przesunęłam powoli w górę po rozporku obcisłych spodenek. Przez chwilę bawiłam się guziczkiem, zarazem wsuwając kciuk pod spodenki.
    
    Co ja wyprawiam, przemknęło mi wówczas przez myśl. Czułam się, jakbym się znajdowała w jakimś koszmarnym, surrealistycznym śnie, z którego chcę się obudzić, ale nie mogę. Przypomniał mi się na dodatek cytat z „Seksmisji”: „Dajcie tu jakąś muzyczkę”, co jeszcze pogłębiło dziwaczność sytuacji. Złapałam rękami brzeg koszulki i kręcąc biodrami jak w jakimś kiepskim tańcu erotycznym, zaczęłam ją podciągać. Dopiero teraz spostrzegłam, zajęta „czarowaniem” oprychów, że Baśka stoi jak słup soli, gapiąc się na mnie z otwartymi ze zdziwienia ustami. Trąciłam ją biodrem, aby wyrwać z osłupienia i mimiką twarzy nakazałam, aby robiła to samo, co ja. Baśka złapała brzeg T-shirta i kręcąc biodrami, też zaczęła podciągać go, odsłaniając podobnie jak ja, coraz więcej gołego ciała. W chwili, gdy moja koszulka była już na tyle wysoko, że zasłoniła mi oczy, usłyszałam „bach”, „bach” i chwilę potem trzecie „bach”. Chciałam jak najszybciej zobaczyć, co się ...
    ... dzieje, ale spanikowana zaplątałam się w koszulkę i gdy w końcu odsłoniłam oczy, zobaczyłam biegnącą z uśmiechem w naszą stronę Florence, trzymającą jeszcze w dłoni pistolet. Za to dwaj oprawcy leżeli na drodze nieruchomo. Momentalnie rzuciłyśmy się na nią, gorąco dziękując za uratowanie życia.
    
    – Oj tam, na moim miejscu zrobiłybyście to samo – odezwała się skromnie Florence, po czym dodała rozbrajająco: – Na szczęście w porę zdążyłam się wykupkać.
    
    Po mnie przeszedł dreszcz, bo przeraziła mnie myśl, co by mogło się stać, gdyby miała zatwardzenie.
    
    – Skąd umiesz strzelać? – zapytałam.
    
    – Regularnie chodzę na strzelnicę – pochwaliła się. – Dzisiaj życie staje się coraz bardziej brutalne. Kobieta musi umieć się obronić.
    
    Zawsze byłam przeciwniczką broni palnej, ale teraz przyznałam Florence stuprocentową rację.
    
    – Nie żyją? – odezwała się Baśka, patrząc na leżących bezładnie mężczyzn. Mimo wszystko nadal budzili lęk.
    
    – Chyba tak – odpowiedziała Florence – ale nie mam ochoty sprawdzać. Wynośmy się stąd.
    
    – Słusznie – poparłam ją.
    
    Wreszcie miałyśmy czym. Samochód, którym przyjechał Flip i Flap, nie był im już potrzebny.
    
    – Pakujcie rzeczy, ja poprowadzę – kontynuowała Florence.
    
    Szybko się uwinęłyśmy i z piskiem opon ruszyłyśmy w kierunku miasteczka, z którego niedawno wyjechałyśmy. Nam jednak wydawało się, że minęła wieczność.
    
    * * *
    
    Ostatnie dni mojego urlopu spędziłyśmy na składaniu wyjaśnień na Policji i pobycie w hotelu, ale nie na odludziu, tylko w ...