1. Świeży orgazm. Pod prysznicem.


    Data: 14.08.2021, Autor: EwaGreen

    Zamknęłam drzwi, zostawiając za nimi codzienność. Kłopoty, kłótnie, problemy. I skwar, żar lejący się z rozpalonego lipcowym słońcem nieba.
    
    Przekręciłam zamek z lubością przyjmując chrzęst zapadek. Tutaj nikt nie będzie mi przeszkadzał, tutaj będę zupełnie sama. Zrzuciłam japonki, boso stanęłam na chłodnych, jasnych płytach szkliwionego gresu. Zrzuciłam luźny, lepki od potu podkoszulek, zsunęłam obcisłe szorty wraz z majtkami. Rozpięłam cieniutki koronkowy stanik dorzucając go do reszty ubrań. Między piersiami perliło się kilka słonych kropel. Uwolniłam związany na karku ciężar, długich do pasa, jasnych włosów. Opadły łaskocząc skórę pleców.
    
    Otworzyłam drzwi kabiny prysznicowej i zamknęłam się w środku, jeszcze bardziej odgradzając od rzeczywistości. Przekręciłam pokrętło deszczownicy do oporu. Wodospad kropel runął z góry rozpryskując się wokół mnie w kojącą mgiełkę. Wilgoć wniknęła we włosy, otuliła ciało zabierając ze sobą kurz, pot oraz napięcie.
    
    Odchyliłam głowę by woda obmyła twarz, skleiła rzęsy i spłynęła niżej. Strumyki pieszczotliwie płynęły po rozgrzanej skórze. Obmywały piersi, wdzierały się między uda. Wsparłam się dłońmi o ścianę, szeroko rozstawiłam nogi i zgięłam niemal do kąta prostego. Woda spłynęła po plecach między zaokrąglone pośladki, między wargi, zgromadziła na łechtaczce skapując z niej ciężkimi kroplami. Zamruczałam, to było więcej niż przyjemne.
    
    Sięgnęłam po butelkę pomarańczowego żelu pod prysznic, napełniam nim czary dłoni. Roztarłam ...
    ... na plecach, przerzucając ciężkie włosy do przodu. Okrężnymi ruchami wmasowałam w szyję, dekolt, brzuch. Drażniłam się ze swym ciałem, omijając spragnione dotyku miejsca.
    
    Nareszcie objęłam piersi, obficie pokryłam pianą. Zważyłam je w dłoni ściskając sutki między placem wskazującym, a kciukiem. Cichy jęk zginął w szumie wody. Znów się pochyliłam chwytając pośladki, wsunęłam się między nie. Zahaczyłam o wejście do pochwy, z którego woda wymywała soki podniecenia. Naprałam na łechtaczkę. Krzyknęłam. Krótko, urywanie, motyle przyjemności zatańczyły w podbrzuszu.
    
    Zmieniałam tryb deszczownicy na słuchawkę, zmniejszyłam temperaturę. Uklękłam w brodziku, oparłam się o kafelkową ścianę rozchylając uda i skierowałam mocny strumień na krocze. Zagryzłam wargi więżąc w ustach jęk. Chłodna woda wdzierała się w każdy zakamarek, między każdą fałdkę. Nadwrażliwe zakończenia nerwowe wręcz rozpaliły się do czerwoności. Zakryłam na moment kobiecość dłonią łapiąc oddech.
    
    Gdy woda znów uderzyła, rozmasowałam wejście wsuwając do pochwy wskazujący palec. Dołączyłam kolejny i jeszcze jeden wytrwale penetrując wnętrze. Tłumione jęk kotłowały się w gardle. Dłoń trzymająca słuchawkę drżała. Rozkosz wzbierała, ogarniając kolejne partie ciała, jednak nie mogła się wybić ponad granicę orgazmu.
    
    Niemal boleśnie naciągając mięśnie rozszerzyłam uda, maksymalnie otwierając się na przyjęcie czwartego palca. Wślizgnął się do ociekającej śluzem cipki. Okręciłam dłonią niczym śrubą i kciuk dołączał do ...
«12»