-
DOKTOR I MAGDALENA
Data: 10.12.2021, Autor: celiinkaa
Nie był stary. Emerytura nie sprawiła, że taki się czuł - nadal przyjmował pacjentów, czuł się potrzebny, silny i męski, choć lata i wygląd mogły mylić. Owszem, czasem ciężej było mu podnieść się z łóżka, czasem tracił kontakt ze światem, ale przecież czasami każdy tak odczuwa, ma dość. - Jeszcze dam radę, jeszcze trochę. - mówił do siebie w myślach i zaczynał nowy dzień. Ona była zwyczajną, trzydziestoparoletnią kobietą, przychodziła jak inni, od czasu do czasu, by się zbadać, poradzić, rozwiać wątpliwości. Nie wyróżniała się niczym szczególnym, ale zwrócił na nią uwagę - na jej smutne, zielone oczy. Czasem stała się mu bardziej bliska, niż inni pacjenci, a ich rozmowy w gabinecie przedłużały się i schodziły na bardziej prywatne tematy. - Szukam dodatkowego zajęcia - powiedziała kiedyś, gdy skupiony wypisywał jej receptę. - Coś pomyślimy - odpowiedział, nie podnosząc wzroku znad białego skrawka papieru. Kilka dni później dostała telefon z propozycją, którą bez chwili namysłu przyjęła. Miała raz w tygodniu sprzątać u starego doktora - ot takie zwykłe, proste czynności - odkurzanie, mycie podłóg, podlewanie kwiatów, od czasu do czasu ugotowanie czegoś smacznego, bo bardzo tęsknił za domowymi, ciepłymi obiadami. Tęsknił też do czegoś więcej, ale się nie przyznał - nie chciał wyjść na dziwaka i odludka. Tęsknił do domu tętniącego gwarem, śmiechem innych ludzi, do brudnych filiżanek na blacie, muzyki rozbrzmiewającej od czasu do czasu... Od wielu lat jego życie ...
... wyglądało tak samo przewidywalnie nudno - po pracy po prostu wracał do pustego mieszkania, siadał w fotelu i nasłuchiwał odmierzającego skrupulatnie czas zegara - pamiątki po rodzicach. Wpatrywał się w niego codziennie, uporczywie śledząc wskazówki, mozolnie poruszające się po starej tarczy. Z letargu wyrwał go dźwięk dzwonka. Spojrzał jeszcze raz na zegar - Tak, to już ta pora, umówiliśmy się przecież na szesnastą - pomyślał. "Ding - dong" - rozległo się znowu. Wstał z fotela, poprawił kołnierzyk białej koszuli i podszedł do drzwi. Powoli odsłonił "oko" judasza i spojrzał - stała przed wycieraczką, trzymając przed sobą mały pakunek. Ucieszył się. Pierwszy raz od wielu dni. Ktoś go odwiedzał - to nic, że nie towarzysko, że będzie tylko sprzątała, choć prawdę mówiąc, posprzątał wcześniej sam. Tak naprawdę nie potrzebował pomocy w tej kwestii, bo świetnie radził sobie sam i to od lat. Potrzebował rozmowy i towarzystwa. I tylko na tym mu zależało - przynajmniej na początku. Weszła do mieszkania, w którym czas się zatrzymał, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa. - Doktor ma dobry gust - pomyślała, gdy oprowadzał ją po kolejnych pomieszczeniach, urządzonych pięknymi, starymi meblami i nieco nowocześniejszymi dodatkami. Było bardzo czysto i przez chwilę zastanawiała się nad tym, ale przestała o tym myśleć, chciała szybko wykonać swoją pracę i pójść do domu. - Zapomniałabym... przyniosłam panu herbatę, taki mały podarunek, na początek naszej współpracy - podała mu pakunek, ...