1. DOKTOR I MAGDALENA


    Data: 10.12.2021, Autor: celiinkaa

    ... lekko zmieszana. Chodząc do niego na wizyty, złapała się na tym, że podoba jej się, gdy on patrzy na jej ciało, ale zaraz potem karciła się w myślach za to, bo przecież to był jej lekarz i w dodatku taki stary - mógłby być jej ojcem. Ale nie był. Interesował ją coraz bardziej, do tego stopnia, że umawiała się na wizyty znacznie częściej, niż było to konieczne. I może dlatego przyjęła propozycję pracy - chciała być bliżej...
    
    Czas mijał, a Magdalena przywiązywała się do doktora coraz bardziej i lubiła go szczerze. Przychodziła w każdy piątek i z zaangażowaniem wycierała lśniące blaty, myła czyste podłogi, ścierała wirtualne kurze, by po tej "pracy" usiąść w głębokim, wygodnym fotelu i w miłym towarzystwie wypić herbatę. Czekała z utęsknieniem na ten wspólny czas - doktor stał się nie tylko pracodawcą. Myślała o nim bardzo często, a jej ciało zaczynało reagować w sposób, jakiego nie przewidziała - pociągał ją. Przez te kilka tygodni wcale jej nie dotykając, nie robiąc dwuznaczności, nie patrząc nawet w jej kierunku, wywoływał dreszcz, rozchodzący się delikatnym mrowieniem wzdłuż kręgosłupa. Nic nie robił. Był. Jego obecność podkręcała jej wyobraźnię - oddech przyspieszał, usta robiły się wilgotne... Wystarczyło, że stanął za nią, próbując podpatrzyć przez ramię, co dobrego mu gotuje.
    
    On też się zmieniał. Zaczął ją dostrzegać jako kobietę - widział rysujące się pod sukienką, nagie krągłe piersi, z małymi, sterczącymi sutkami. Czekał, aż będzie musiała się pochylić, ...
    ... szukając czegoś w kuchennej szafce, by można było przez chwilę zobaczyć brzeg koronkowych, czarnych majtek... Lubił podejść z tyłu, niby przypadkiem się otrzeć, by poczuć zapach jej włosów...
    
    Tego dnia było podobnie - Magdalena zmywała z blatu niewidzialny kurz, a doktor stanął za nią... Tym razem nie udawał, że potrzebuje czegoś z górnej szafki - jego silne ręce objęły jej biodra mocno. Zdecydowanym ruchem przesuwał je w górę i w dół, nie zważając, że krucha istota przed nim zesztywniała na dłuższą chwilę.
    
    - Panie doktorze... - wyrwał się szept, gdy palce lekko zacisnęły się na młodej jeszcze szyi.
    
    - Nie bój się - wyszeptał w jej ucho, pieszcząc ciepłym oddechem. Ręka nadal spoczywała na jej szyi przytrzymując ją, druga zaś, błądziła po tułowiu - brzuch, lewa pierś, brzuch, krocze - nie mógł się zdecydować... Rozpuścił jej włosy i owinął sobie wokół ręki, odginając głowę do tyłu.
    
    - Nie bój się, nie skrzywdzę cię, ale musisz mnie słuchać i wypełniać dokładnie wszystkie polecenia, rozumiesz? - wyszeptał.
    
    - Rozumiem - odpowiedziała cicho, obracając się w jego stronę. Zwolnił uścisk, podszedł do sofy i rozsiadł się wygodnie.
    
    - Zdejmij majtki i podejdź do mnie - powiedział spokojnie, a ona wykonała polecenie. Stojąc przed nim czuła, jak serce bije coraz mocniej, a piersi stają się twarde.
    
    - Podnieś sukienkę - rozkazał. Zawahała się.
    
    - Podnieś sukienkę - powtórzył. Zrobiła, co kazał. Jego oczom ukazała się częściowo wygolona cipka, odcinająca się ciemniejszym ...