-
Mama mojej znajomej cz.7- rozstanie
Data: 06.04.2022, Autor: iamnaughty1990
... ubrania i otworzyłem drzwi pokoju. - Zaczekaj- wołała do mnie. - Chyba tak będzie lepiej. Ze swojego pokoju wyszła Marta. Patrzyła na mnie jak na najgorszego złoczyńcę. W końcu robiłem to z nią i z jej matką, więc ja też nie byłbym szczęśliwy widząc takie rzeczy. - Przepraszam- rzuciłem w jej stronę wiedząc, że nasza znajomość dobiegła końca. - Nie spodziewałam się takiego czegoś- powiedziała zupełnie bez emocji. - To moja wina. Pojawiłem się w złym momencie. - I bzyknąłeś nas obie- parsknęła. - Co?- zapytała Magda. - Wtedy po odbiorze auta po wymianie kół. Zabrałam go do lasu. Zrobiliśmy to w asyście saren i jeleni. Na masce samochodu. Na łonie natury wśród zapachu sosen i mchu. Spodziewałem się srogiej awantury. To wyznanie było gorsze niż włożenie fiuta w mrowisko. Zabolało, ale było całkowitą prawdą. Przeżyłem wtedy wspaniałe chwile. A teraz stracę przyjaciółkę a raczej dwie, bo im obu się zwierzałem ostatnio z kilku rzeczy. - Przepraszam jeszcze raz. Was obie. Nie planowałem takiego obrotu spraw. Pójdę do siebie. Jestem zwykłym chamem i prostakiem- musiałem to powiedzieć, bo tak było. - Nie ma mowy- Marta przerwała mi zakładanie ubrań drażniąc się ze mną. Stałem jak głupek z majtkami w ręku. Penis zwisał wzdłuż uda a one patrzyły na mnie całkiem nagiego. Wybuch śmiechu wywołał we mnie kolejne zmieszanie, bo nie wiedziałem, co i nich myśleć. - Chyba nie myślisz, że wyjdziesz tak bez kary? - Jakiej kary? Policja? ...
... Prokurator? - Żartujesz?- Magda spojrzała na mnie z rozbawieniem. - Szkoda, że nie masz dwóch penisów- westchnęła Marta. - Czego? - Bzyknąłbyś nas teraz obie na raz. - Bardzo śmieszne- dodałem ironicznie, choć nie było mi do śmiechu. Sytuacja, w jakiej się znalazłem była całkowitym szokiem. W zasadzie nie zdając sobie sprawy chciałem wyjść nagi na klatkę, aby tylko skończyło się na wstydzie. - Dokąd?- zapytała matka. - Do domu? - Nie rób sobie jaj- parsknęła śmiechem. - Raczej nie robię. One są tam gdzie trzeba- i nie powiedziałem tego z uśmiechem na ustach, a raczej z poczuciem zażenowania. Nie trzeba było wcale czekać na rozluźnienie. Mój żart był strasznie na miejscu. Wszyscy troje wybuchliśmy gromkim śmiechem. Choć mój był bardziej przez łzy, ale musiałem dorównać im bystrością umysłu. - To jak? - Co jak?- zapytałem całkiem obojętnie. - Masz teraz więcej dziewczyn do zadowolenia. Obie jesteśmy mokre i ktoś musi się nami zająć. - Ja odpadam- próbowałem zmyć z siebie poczucie zażenowania. - Skoro potrafiłeś się kochać z nami pojedynczo to nie będziesz miał oporów, gdy będziesz miał nas obie na raz. - Jesteście matką i córką. - Co z tego?- dociekała Marta. - Wyobrażasz sobie, że przy tobie będę zadowalał twoją matkę a ty, że będę zadowalał twoją córkę?- spojrzałem po kolei na nie. - Już widziałam jak w niej byłeś… Wymieniły się spojrzeniami. Milczały przez chwilę, ale chyba się dogadały ze sobą. Marta ściągnęła niebieską ...