-
Mama Mojej Przyjaciółki
Data: 08.04.2022, Autor: iskra957
... każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu - Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem - Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni - Dlaczego to zrobiłaś? - Nie wiem jak to powiedzieć…. - Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał raczej ...
... służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech - Nie wiem, to był impuls… - Impuls? - Tak… - Czym spowodowany? Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić - Skrywanym uczuciem do Pani… - znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię… Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć - Wybacz, ale muszę się położyć… Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam. Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki. - Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu - Cześć – opowiedziała ...