-
Prywatka
Data: 21.06.2022, Kategorie: Nastolatki delikatne, wspomnienia, Autor: Indragor
... większe – skonstatowałam z żalem. – Nie… są w sam raz – odpowiedział, macając je jak towar przed zakupem, ku mojemu zadowoleniu – popatrz jak świetnie leżą w dłoni – dodał, zakrywając je swoimi dłońmi, aż zachichotałam z przypływu przyjemności. – Muszę do kibelka – jęknęłam po chwili. Było to zupełnie nie w porę, ale co mogłam poradzić. Siku chciało mi się coraz mocniej. – To biegnij – zachęcił mnie. Niechętnie zwlokłam się łóżka, ale jak tylko wstałam, niespodziewanie dostałam klapa w tyłek. Bardzo przyjemnego klapa. – Auć! Za co? – jęknęłam. – Że mnie zostawiasz. – Tylko na chwilę, ale mogę zostać, jeśli chcesz, tylko że wtedy zrobi się kałuża – zachichotałam. – To już lepiej leć – powiedział. Nachyliłam się i złożyłam na jego ustach pocałunek. W tym samym momencie poczułam na cipci jego rękę. – No wiesz – udałam zbulwersowaną – tak znienacka wykorzystywać niewinną dziewczynę. – Oj tam zaraz niewinną. – No może i tak – szybko się zgodziłam, sięgając po majtki. – Zostaw, nie ubieraj się – powiedział – tak idź. Siostra jeszcze śpi. – A jak nie? – zapytałam. – Widziała cię… nas w takiej sytuacji, że już nic jej nie zaskoczy – uśmiechnął się. – Poza tym to też dziewczyna – dodał. Przyznałam mu rację. Wyjrzałam za drzwi, przejście było wolne. Na szczęście było wolne w obu kierunkach. – Teraz ja – usłyszałam, gdy wróciłam. Pobiegł nago do kibelka, ale zanim wyszedł, pocałował mnie, a ja nie mogłam oprzeć się, by w rewanżu nie ...
... złapać go za te cudowności między nogami. – Świntucha – mruknął. – I to jaka! – dumnie odpowiedziałam. Zaraz, gdy wrócił, powiedziałam: – Stęskniłam się, pocałuj mnie. Po bardzo długim pocałunku, całowaliśmy się co najmniej pięć a może nawet piętnaście minut, czas przestał mieć dla mnie znaczenie, położyłam się na plecach. – Wiesz – powiedziałam – o dziewczynach, które nie są zamężne, mówi się, że są do wzięcia. Ciekawe dlaczego? – Przy ostatnich słowach rozchyliłam nogi. – Ja ci pokażę dlaczego, bezwstydnico! – zawołał, rzucając się na mnie i łaskocząc po całym ciele. Chichotałam i wierciłam się, próbując obronić przed jego łaskotkami. Wyjątkowo nieskutecznie. – Odwróć się – zarządził, a ja posłusznie położyłam się na brzuchu zaciekawiona. – Zrobię ci masaż tych cudownych plecków – powiedział. Teraz jego ręce przesuwały się, muskając moje ramiona, plecy, biodra. Mruczałam i wyginałam się z zadowolenia. Stopniowo przesuwał ręce coraz niżej i niżej, robiąc już nie masaż pleców a tyłeczka. – To nie są plecy – zachichotałam. – Wiem – odpowiedział – mocniej ściskając mi tyłek. Zaraz potem poczułam uroczy pocałunek i język na tyłeczku, aż się zaśmiałam, a do jamki napłynęła mi nowa porcja wilgoci. Wkrótce jego palce podążyły dalej, ku myszce, by po niezbyt długim spacerze po niej nacechowanym moimi zupełnie bezwstydnymi jękami i pomrukami rozkoszy wedrzeć się bez pytania do wnętrza mokrej dziurki, którą tam znalazły. Gdy moje jęki przybrały ...