-
Wspomnienie lata
Data: 17.09.2022, Autor: Sinner
być jak sen ulotny zapachem na poduszce zagnieceniem pościeli wspomnieniem lata Patrzyła, jak otaczającego go grono wybucha śmiechem. Brylował w towarzystwie wodzących za nim wzrokiem kobiet. Był narcyzem i wcale się z tym nie krył: nawet śmiał się z tej przywary, że nigdy nie odpuszczał sobie przyjemności bycia podziwianym. A i było co podziwiać. Ładnie wyrzeźbione ciało, ciemne, gęste włosy i te oczy… Na roku dużo mówiło się o jego popularności, ale nie był typem podrywacza: choć wiele dziewczyn dałoby się pokroić za randkę z Michałem Rzeckim, jemu wystarczyło uwielbienie, jakie okazywało grono fanek. Ewa obserwowała to wszystko z oddali, co jakiś czas rzucając okiem na trzaskający ogień. Odbyła już te kilka, koniecznych rozmów i szczerze miała dość sztucznej atmosfery końca roku akademickiego. Ot, z niektórymi z nich nawet nie zamieniła słowa w ciągu pięciu lat, a teraz ma wspólnie świętować? Wielu z tych dumnych absolwentów to skończone dekle, które zdobyły tytuł dzięki szczęściu, układom albo oszukiwaniu. Od kiedy zwróciła się do Michała z propozycją poprowadzenia wspólnych badań, straciła jakąś jedną trzecią znajomych. Na nic pomagały tłumaczenia, że łączy ich tylko praca, a samego Michała uważa za dupka. Ewa nie była ślepa na wdzięki mężczyzny, ale im dłużej z nim pracowała, tym bardziej przekonywała się, że nie byłaby w stanie stworzyć z nim związku. Aura niedostępnego, przystojnego i inteligentnego rozpalała myśli stanowczo zbyt wielu kobiet, ...
... dlatego Ewa obiecała sobie, że nie będzie jedną z nich. Owszem, przyznawała, że Michał podobał jej się fizycznie, ale otwarcie drwiła z tego samouwielbienia. Na dziedzińcu było pusto. Ogień dogasał, a Ewa grzała dłonie przy resztce ciepła. Z telefonu płynęła spokojna muzyka, tak bardzo inna od tej puszczanej jeszcze godzinę wcześniej. Reszta absolwentów albo zgonowała w pokojach albo przeniosła imprezę do środka hotelu. Jako abstynentce, Ewie trudno było złapać kontakt z grupą mniej lub bardziej pijanych znajomych, więc postanowiła zostać na zewnątrz i przypilnować dopalającego się ogniska. Stamtąd miała dobry widok na Michała, który wyszedł chyba tylko na chwilę, bo nie miał na sobie marynarki. Odpalił papierosa, zaciągnął się i wypuścił dym z płuc. Kiedy zauważył postać przy palenisku, zgasił cygaretkę i zbliżył się. Słysząc łagodne tony muzyki, uśmiechnął się w swoim stylu i wyciągnął rękę ku Ewie. – Mogę prosić? Kobieta westchnęła, przewróciła oczami, ale podała dłoń. Drugą położyła na jego ramieniu, a sama poczuła, że złapał ją w pasie. Stali tak chwilę, nie do końca wiedząc, co dalej. – Bujamy się czy tańczymy? – zaśmiała się. – Bujamy się już wystarczająco długo. Może dla odmiany, zatańczmy. Taniec to niesamowita sprawa. Pozwala na bliskość, a jednocześnie jest w pełni akceptowalny towarzysko. Możesz tańczyć z przyjacielem, kochankiem, bratem, a nawet wrogiem. Możesz poczuć czyiś dotyk, niby przez przypadek poznać inne rejony ciała. Odurzyć się zapachem, ...