-
Motomania
Data: 20.09.2022, Autor: horus33
Motory z ogłuszającym warkotem przemknęły obok nich. Olga odprowadziła je tęsknym wzrokiem śledząc ich czarne kształty aż zniknęły za zakrętem. Ich złowrogi pomruk wolno cichł w oddali. Na króciutką chwilę zapomniała o swojej masce i pozwoliła by w jej oczach odbiła się tęsknota. Widok motocyklistów i dźwięk ich maszyna zawsze sprawiał, że jej piersi robiły się ciężkie, a skóra mrowiła. Siedmiu mężczyzn i trzy kobiety jadący w wiadomym tylko sobie kierunku przemknęło i zniknęło jak sen, a ona mogła tylko marzyć. Monika, jej najlepsza koleżanka spojrzała na nią kątem oka, uśmiechając się lekko. Wiedziała o jej małym fetyszu i dzięki Bogu rozumiała doskonale. Zresztą istnieją chyba gorsze zboczenia niż pociąg do facetów ubranych w skórzane kombinezony, z twarzami skrytymi za przesłoną kasku i dosiadających wielkich jak konie motorów. Olga odpowiedziała jej uśmiechem i mrugnięciem oka. Nigdy nie powiedziała jej za to jak wielką miała ochotę pozwolić się dosiąść takiemu motocykliście, mimo że Monika wiedziała o niej bardzo wiele. Cóż było robić, jeśli całe życie była grzeczną córeczką swoich rodziców, najlepszą uczennicą, kujonką, to nie mogła nagle rzucić w kąt tego co zbudowała i puszczać się w barach dla motocyklistów, na co czasem miała wielką ochotę. Nosiła więc dalej swoje okulary, wiązała długie, ciemne włosy w kucyk lub warkocz, zakładała koszule i grzeczne spódniczki. Czasem ta jej zwyczajność wprost paliła ją od środka i miała wrażenie, że zacznie wyć. Tym razem ...
... również tak było, ale cóż zrobić. Gdy raz założysz jakąś maskę ciężko ci już się jej pozbyć. Warkot ciężkich maszyn i widok groźnie wyglądających mężczyzn sprawił, że znów przypomniała sobie o tym, na co nie może sobie pozwolić. Westchnęła ciężko i nie chcąc dręczyć się dłużej wróciła do podziwiania widoków oferowanych przez Bieszczady. Nie da się zaprzeczyć, było pięknie. Wielka tama, z której właśnie wracali i jezioro za nią stanowiły widok zaiste bajkowy. Dla niej to wszystko miało zapach swobody i wolności, bo był to jej pierwszy samodzielny wyjazd w życiu. Nie było rodziców, opiekunów, czy przewodników. Nie było nikogo, kto ustalałby plan dnia, zabraniał tego, czy tamtego. W piątkę złożyli się na mały domek i teraz mogli chodzić gdzie tylko poniosą ich nogi. Teraz właśnie odmawiały im posłuszeństwa, więc wlekli się pod górę do domku, by odpocząć i wieczorem rozpalić obowiązkowego grilla. No i upić się oczywiście. Trzej chłopcy którzy z nimi przyjechali w plecakach nieśli prawie wyłącznie alkohol. Serce znowu zabiło jej szybciej, gdy skręcili na podwórko gdzie wynajęli domek. Na małym parkingu stało dziesięć czarnych motorów. Mimowolnie przejechała dłonią po skórzanym siedzeniu. Od silnika wciąż czuła ciepło. Wyglądało na to, że motocykliści wynajęli drugi domek. Zerknęła w tamtym kierunku, ale chyba wszyscy odpoczywali, bo nikogo na zewnątrz nie było. Przynajmniej będzie miała okazję popatrzeć na nich i pofantazjować trochę. Już wiedziała, że gdy tylko będzie miała ...