1. Małżonka


    Data: 25.09.2022, Autor: Isztar

    Metaliczny jazgot otwieranej bramy wymieszał się z wesołymi okrzykami mężczyzn oraz nerwowym parskaniem ich koni. Poranne powietrze na zamkowym dziedzińcu było zagęszczone męską ekscytacją oraz testosteronem. Wojownicy jeszcze przed wyruszeniem w drogę myśleli już o przyszłych zwycięstwach. Nie martwili się o trudy bitwy, oni już dzielili między sobą łupy. Żaden z nich nie nosił w sercu strachu. W końcu mieli walczyć pod rozkazami wspaniałego dowódcy, lorda Vestara. Człowiek ten był pełen cnót. Ideał rycerski i wspaniały dowódca, który nie znał strachu. Sama obecność lorda podnosiła morale armii, a jego płomienne przemowy potrafiły rozpalić serce każdego wojownika i zachęcały do zahartowania go w ogniu bitewnym. Jego ludzie kochali swego wodza, jednakże nie tylko oni. Ich żony także. Był przystojnym mężczyzną emanującym aurą siły i zwycięstwa. Kobiety marzyły o nim. Jednakże on miał już swoją wybrankę.
    
    Thorlaug patrzyła ze łzami w oczach na swojego męża. Obserwowała każdy jego najmniejszy ruch, czytała z jego warg wszystkie rozkazy skierowane do podkomendnych. Stała tam obserwując, jak wojsko jej męża wypełza z zamku niczym potężny, żelazny wąż. Miała wrażenie, że ludzki potok nie będzie miał końca i niczym Uroboros ukąsi się w swój własny ogon. Jednakże wszystko się kiedyś kończy. Ostatni wojownicy, wraz z jej mężem doglądającym wymarszu, właśnie opuszczali twierdzę. Lord Vestar obrócił się do niej i pomachał małżonce po raz ostatni przed wyruszeniem w drogę. Thorlaug ...
    ... nie potrafiła się nawet poruszyć i odwzajemnić pożegnania. Zacisnęła pięści i w milczeniu, ze łzami w oczach obserwowała plecy męża. Dopiero głośny huk zamykanej bramy otrząsnął ją. Kobieta nie potrafiła dłużej utrzymać łez, które toczyły się po jej policzkach niczym dwa rwące potoki. Złotowłosa puściła się biegiem w stronę swoich komnat, pędząc na oślep, nie widząc nic przez swoje łzy. Poślizgnęła się na schodach gubiąc but, ale nawet tego nie zauważyła. Musiała dobiec do komnaty, pragnęła tego najbardziej na świecie i nic jej w tym nie mogło przeszkodzić, nawet utrata obuwia.
    
    Wbiegła zapłakana do pokoju zatrzaskując za sobą ciężkie, dębowe drzwi. Otarła łzy i spostrzegła, że nie jest sama. Mężczyzna podszedł do niej szybkim krokiem i zdecydowanym ruchem przyciągnął ją ku sobie. Krzyknęła zaskoczona. Mężczyzna zaczął ją całować, a ona odwzajemniła pocałunek. Ponownie krzyknęła z radością i otarła łzy szczęścia. Nie mogła uwierzyć, że może całować mężczyznę, którego kocha. Tak bardzo za nim tęskniła. Teraz jest już tylko jej, a ona tylko jego. Jej Skjold.
    
    Czując usta Skjolda na swoich wargach czuła szczęście. Czując dłonie wędrujące po jej ciele zauważyła,jak odpływa z niej strach. Strach, że jej mąż zmieni decyzję i nie wyruszy na wojnę lub opóźni wymarsz, opóźniając jednocześnie wybicie godziny jej szczęścia. Chwyciła mężczyznę za dłoń i położyła ją na swojej piersi, po czym wspięła się na palce całując go namiętnie. Jej język musnął jego wargi zachęcając jego język do ...
«1234»