-
Room service
Data: 11.10.2022, Autor: KobietaZagadka
W mojej pracy najważniejszy jest uśmiech. Dużo osób tak uważa, i z tym zazwyczaj wyobraża sobie moja pracę. Pani, która zawsze sie uśmiecha. Niestety, kiedy ma się ciężki dzień trudno o uśmiech, a ten wymuszony od razu można rozpoznać. Tak też było pewnego lipcowego dnia, problemy rodzinne sprawiły, że w pracy nie potrafiłam być sobą - szczerze uśmiechniętą Panią. On bywał u nas już kilka razy, miałam okazję już go poznać. Tak więc jak tego dnia zobaczył mnie bez uśmiechu, od razu wyczuł że coś jest nie tak. Wcześniej nasze rozmowy były bardzo służbowe, można powiedzieć, że grzeczne. Lecz tego dnia coś się zmieniło. Wrócił właśnie z pracy, było trochę po północy. Poprosił mnie o klucz do jego pokoju. Miał na sobie mundur - spodnie z zapiętym paskiem, koszula zapinana na guziki, wpasana w spodnie i ciężkie oficerskie buty. Ja natomiast, jak zawsze w pracy: firmowa koszula, spódnica, czarne rajstopy i płaskie buty. Włosy miałam spięte w wysoka kitkę, wytuszowane rzęsy. - Dlaczego Pani dzisiaj taka smutna? Stało się coś? - Musi się Panu tylko wydawać, wszystko jest w porządku. - Skłamałam. Byłam w takim dołku, że miałam ochotę usiąść, wtulić się w jego cudowne ramiona i wygadać. On o tym nie wiedział, ale mam słabość do mężczyzn w mundurach. A może właśnie jakoś to wyczuł? Nie wiem kiedy, ale minęły 3 godziny. W tym czasie zdążyliśmy przejść na Ty (tak wiem, nie powinnam, w końcu to mój Gość...), opowiedzieć sobie o trudach życia codziennego. Ja dowiedziałam się ...
... trochę o jego pracy, on o moich kompleksach. Rozmawialiśmy tak jak starzy znajomi. Opowiedziałam mu o wakacjach, z których niedawno wróciłam, chciałam pokazać zdjęcie z pięknym widokiem. Kiedy szukałam go w telefonie czułam, że on lekko i nieśmiało dotyka moją dłoń. Uśmiechnęłam się pod nosem, podniosłam wzrok na niego i dopiero teraz, kiedy patrzyliśmy na siebie zauważyłam lekki uśmiech i u niego. - Już pora na mnie - powiedział - będę szedł do pokoju. Spokojnej pracy. - Dziękuję za towarzystwo, dobrej nocy. Mówiąc to trochę żałowałam, że poszedł. Ale trudno, nie mogłam go zatrzymać. Nie minęło dziesięć minut, a tu nagle telefon. Myślę sobie, kto dzwoni do mnie przed czwartą nad ranem! To rzadkość. Na wyświetlaczu pojawił się numer pokoju, który do mnie dzwonił. Pokój 105. To on dzwoni.. Tak jakbym go przywołała myślami. - Recepcja, słucham? - Mam mały problem z klimatyzacją, czy ktoś może podejść? - Oczywiście, już idę. Jestem już pod drzwiami do pokoju 105. Nie wiem dlaczego, ale serce mi waliło.. Nie raz chodziłam do Gości w takiej sprawie, ale jakby na to nie patrzeć nigdy do Gościa, którego w pewien sposób pożądałam. Kiedy tylko weszłam do pokoju, on od razu zamknął za mną drzwi. Spojrzał na mnie, podszedł bliżej. Lekko się nachylił nad moim uchem, ręką objął mnie w talii i wyszeptał: - Wszystko działa, po prostu mam na Ciebie ochotę.. Przeszedł mnie cudowny dreszcz. Czy to możliwe, że taki facet mnie pragnie? Poczułam jego dotyk na mnie, jego ...