-
Rzymianin (III)
Data: 18.10.2022, Kategorie: historia, legenda, Autor: domicjan
Gmach świątyni Izis był ogromnych rozmiarów. Egipska bogini dopiero co przybyła na te tereny głównie za sprawą kupców egipskich. Przychylny bogini był także sam cesarz Domicjan, który wybudował jej przybytek kultu w samej stolicy imperium. Rdzenna ludność nie oddawała czci obcym bogom, choć czasem wymuszano na nich oddawanie hołdu cesarzowi jako boga. Robili to bardzo niechętnie. To samo dotyczyło tej nowej sekty. Nazywali siebie chrześcijanami. Czcili jakiegoś cieśle z zapadniętej wsi na północ od Cezarei. Lucius Ovidius Varro nie ogarniał już ile to bogów było czczonych w Imperium Romana. Społeczeństwo jednak z przyjemnością czciło nowych bogów. Niektórzy nawet łączyli je w jeden byt. Tak było na przykład z Jowiszem-Zeusem-Amonem. Lucius Ovidius Varro nie rozumiał jak tylu bogów mogło istnieć. Sam czcił najchętniej Janusa, boga o dwóch obliczach, pana wszystkich bram. W tym bram do sukcesu i bogactwa. Rzymianin nie szedł wcale by oddać hołd egipskiej bogini. Jego cel był inny. Ubiegał się o audiencję u kapłanki, która zauroczyła go. Spotkał ją wczoraj. Dostrzegł ją z trybun areny, podczas gdy jego gladiatorzy umierali. Była zjawiskowa. Zagapił się wtedy. Ujrzał jej piękne, brązowe oczy perfekcyjnie umalowane jakąś ciemną substancją. Varro nie znał się na makijażu i wiele go to nie obchodziło Jednak te ciemne, podkreślone oczy zniewoliły go. Zobaczył w nich płomień Hadesu. Ubrana w szkarłatne szaty podsycała jego ciekawość. Marzył by odkryć co skrywała pod fałdami ...
... drogocennych materiałów. Zaraz po zakończeniu walk zaczął pytać o tajemniczą kobietę. Na początku nie miał nawet pojęcia, że jest kapłanką. W Imperium rzymskim nie brakowało ekscentrycznych, uwodzących i pięknych kobiet. Na samą myśl jego serce waliło niczym młot w kuźni Wulkana. Jego słudzy donieśli mu, że kobieta nazywa się Filotea i choć była Greczynką, to została akolitką boskiej Izis. Lucius Ovidius Varro nie miał pojęcie, czy piękna kobieta przyjmie go w swych progach. Wiedział natomiast, że kapłanki te uprawiły w świątyni nierząd. Rzymianin pragnął posiąść tą kobietę za wszelką cenę. Stąpając po posadzce świątyni podziwiał hieroglify oraz malowidła sakralne. O ile malowidła mu coś mówiły, o tyle hieroglify były dla niego zupełnie niezrozumiałe. Nagle dostrzegł jakąś postać opartą o filar świątyni. - Czy wiesz, że dalej nie możesz wejść niewierny? - zapytał kobiecy głos. Lucius Ovidius Varro zastukał swym kosturem w posadzkę. Nie odzywał się. Stał nieruchomo. W ciemnym korytarzu mogło być niebezpiecznie. Złajał się w duchu, że był taki lekkomyślny. Jego chuć mogła pozbawić go życia. - Przepraszam czcigodna kapłanko boskiej Izis. Nie miałem pojęcia, że moje zachowanie może być nietaktowne - powiedział mężczyzna. - Nietaktowne? - usłyszał drwiącą odpowiedź. - Nie chciałem urazić twojej Pani - udał skruszonego. Usłyszał świst powietrza. Ból potylicy. Osunął się na ziemię. *** Lucius Ovidius Varro widział swego przybranego ojca, swoje rodzeństwo, wrogów oraz ...