1. Wizyta u chrzestnej. Cz.2


    Data: 05.01.2023, Autor: Radeck

    ... którzy czasem zaczepiali turystów w nadziei, że dostaną parę groszy. Ale widziałem, że straż miejska robiła z natrętami porządek. Siedziałem na świeżym powietrzu w parkowej knajpce popijając piwko. Obserwowałem grupkę moich rówieśników z plecakami i całym innym ekwipunkiem. Trochę dalej zrobiło się jakieś zamieszanie, wyglądało na to, że będzie jakaś rozróba. Wśród dochodzących stamtąd głosów usłyszałem głos Weroniki. Szybko udałem się w tamtym kierunku, Tak to była ona. Była pijana, wyglądała niechlujnie. Odciągnąłem ją na bok, poznała mnie, ale nie chciała iść ze mną. Lecz gdy zobaczyła zbliżającą się straż miejską, to nie stawiała mi wiej oporu. Usiedliśmy dalej na pustej ławce.
    
    Mówiła wiele rzeczy, ale nie bardzo wiedziałem, o co jej chodzi, bo zdania przerywała w połowie, dalej mówiąc zupełnie coś innego.
    
    - Idziemy do domu. - Podnosiłem ją z ławki.
    
    - Ja robiłam wszystko dla niej, a ona ....... Jak ona mogła mi to zrobić.
    
    Odepchnęła mnie.
    
    - Nie, ja do niej nie pójdę! - Usiadła znowu na ławce.
    
    - Nie do twojej koleżanki, idziemy do twojego domu, do mamy.
    
    - Miała rację, a ja nie chciałam jej słuchać.
    
    - Kto? - Zapytałem.
    
    - Moja mama. Nie! Nie mogę się jej teraz znowu tak pokazać.
    
    - Twojej mamy nie ma teraz w domu, jest w pracy, ma popołudniową zmianę.
    
    Spojrzała na mnie, mówiąc:
    
    - Dobrze, ale ja nie mam klucza, gdzieś go zgubiłam.
    
    - Ja mam klucz. - Podniosłem ją, teraz już szła podtrzymywana przeze mnie.
    
    Widziałem, że ona źle się ...
    ... czuje. Do przystanku mieliśmy jeszcze daleko, nie wiedziałem też, o której mamy autobus, a chciałem z nią jak najszybciej znaleźć się w domu. Zatrzymałem taryfę. W taksówce poczułem to bardziej, odbijało się jej. Taksówkarz pewnie też to poczuł, bo otworzył szybę i rzucił mi do tyłu reklamówkę. Na szczęście nie była potrzebna. Z pomocą taksówkarza pomogliśmy jej wyjść ze środka. Z nią było coraz gorzej, prawie że niosłem ją pod drzwi. Oparłem ją o ścianę, przytrzymując żeby nie upadła, otwierałem drzwi. Objęła mnie za szyję i chciała całować mamrocząc coś, a mnie robiło się niedobrze. Weszliśmy tak do przedpokoju. Puściła mnie, zasłoniła sobie usta, przytrzymałem ją. Odbiło jej się. Dobrze, że nie puściła pawia. Nie długo jednak się tym cieszyłem, drugim razem nie utrzymała już tego i poleciało to na mnie i na nią. Zawlokłem ją do łazienki. Tam klęcząc, do ubikacji wyrzuciła z siebie resztę. Wyjąłem mój portfel kładąc go na automat i tak jak byliśmy w ubraniach wszedłem z nią pod prysznic. Puściłem zimną wodę, spłukując wszystko z naszej odzieży. Oprzytomniała trochę, już sama stała na nogach. Widziałem, że się trzęsie z zimna, puściłem cieplejszą wodę. Zaczynała się rozbierać, pomogłem jej.
    
    - A ty nie rozbierzesz się, kto to widział brać prysznic w ubraniu.
    
    Widziałem, że czuje się już o wiele lepiej, ale była jeszcze bardzo słaba, więc zostałem z nią, żeby nie upadła.
    
    Myłem ją, pierwszy raz dotykałem jej ciała, jest cudowna, młodsza kopia swojej mamy. Pragnąłem ją ...
«12...456...»