-
Fragment mojej własnej bajki na temat pojawienia s
Data: 31.01.2023, Kategorie: Hardcore, Humor, Tabu, Autor: Kakarotto_Ex
... więzieniem. Rozwój technologiczny cywilizacji przełożył się także na poszukiwanie nowych źródeł energii. Poznali wszystkie dostępne dla nich i dla innych cywilizacji źródła energii. Zrozumieli nawet teorie oraz udowodnili i wykorzystywali do swoich celów „nicość”. Ojciec natomiast, zapewnił ich, że poznali już wszystko, co było możliwe do poznania. Co do króla cywilizacji, poszukiwanie nowego źródła energii stało się jego przekleństwem. Zamknięty w maszynie i umiejscowiony w najwyższym piętrze planety, gdzie czas upływał bardzo wolno, a materia oddzielała go od strefy duchowej, wyczekiwał śmierci. To właśnie jest ten szary, który wybrał tylko przynależność do cywilizacji i nic więcej nie wybrał. Ojciec szarych zdawał sobie sprawę, że może być zagrożeniem dla niego ten właśnie szary. Co do chłopca, nie zdawali sobie w ogóle sprawy, w jakie tarapaty popadli ciało, dusza, duch, powłoka i coś bardzo tajemniczego w umyśle powłoki. Drzewo szarego cywilizacji wzrastało bardzo szybko, co do innych drzew wzrastały na tyle na ile szarzy pozwalali danej cywilizacji. Były jednak widoczne tylko ze strefy duchowej. Jak już się wpadło w materię, nie widać było drzew, były ukryte. Czyli każda cywilizacja posiadała swoje własne drzewo wzrostu i rozwoju, doskonalenia się i technologii, rozwoju duchowego i wiary oraz jeszcze innych atutów, przez które drzewo rosło. Więc multi-wszechświaty, szary wiedział o tym. I najwyższe piętro każdej planety z maszynami szarego. Oraz na domowej planecie ...
... szarego, maszyna do poszukiwania nowych źródeł energii i zamknięty w niej król. Chłopiec natomiast siedział i myślał obserwując dusze i ducha. Spadł daleko od maszyny szarego, na dziwną planetę nazywaną przez resztę cywilizacji „Więzieniem”. Król w jednym zakamarku wszechświata, chłopiec w innym zakamarku. Można nawet stwierdzić, że „Więzienie” było z dala od wszystkich szlaków transportowych, ale oprócz osób znajdujących się w sferze ducha i będących nad tą planetą, ktoś jeszcze zauważył pojawienie się tam chłopca. Z radością zbliżała się ta osoba do pewnego miejsca, w którym stał tron. Co chwila zerkał jedynie czy chłopiec nadal jest w tym miejscu. -„No nie to znowu on” odpowiedziała osoba siedząca na tronie w pomieszczeniu wypełnionym regałami z księgami. „Nie masz nic lepszego do roboty niż udawadnianie swoich racji” powiedział zasiadający na tronie mężczyzna z bujną brodą. Z uśmiecham na twarzy zbliżał się do tronu –„Patrz tam, w tamto miejsce, na tą planetę, co zowią Więzieniem. Widzisz tam siedzącego chłopca?”. -„Niech no spojrzę” i wyciągając coś podobnego do lunety zaczął się przyglądać temu miejscu. -„ I co widzisz czy nie widzisz? Przyznaj mi, chociaż w tym rację, że widzisz!” Powiedziała zadowolona osoba. -„Widzę i co z tego, że tam siedzi, pewnie za karę tam się znalazł” Powiedział brodacz na tronie. -„Może i za karę, ale jest tam!. Ciekawe, co zrobi?” I uśmiechał się dalej pewien mężczyzna. -„ A co ma zrobić, zdechnie jak pies bez jedzenia!” I ...