-
Panna Pornografia
Data: 07.02.2023, Kategorie: demon, przemyślenia, Autor: Sztywny
Wyobraź sobie taką sytuację: Siedzisz przed komputerem, cały podniecony, ciężko dysząc, porzucając rozbiegane myśli na własną zgubę. Zaszklone oczy gapią się w kolorowy monitor, wysłuchując muzyki, którą znasz tak dobrze, gdyż jej melodia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie aż do pierwszych ludzi, którzy postanowili się zabawić. Więc słuchasz ochów i achów, podziwiasz wysportowane ciała, nieskrępowane sobą ani kamerą i walisz konia w takt rozgrzanych ciał, które nie znają pojęcia wstydu. W głębi duszy wiesz, że tylko udają, że ich zadaniem jest wywołać w tobie ten stan, ale się nie przejmujesz. Kiedy tak zbliżasz się do wielkiego finału, przeświadczony o własnym komforcie i bezpieczeństwie, nagle stare, brązowe drzwi rozwierają się z całą swoją mocą skrzypiących lat, przerywając nieme świadectwo wszystkich białych, organicznych plam, które na nie wylądowały. W nich stoi zupełnie obca kobieta, na wpół roznegliżowana, patrząca na ciebie nieobecnym wzrokiem. Trzymasz się za napęczniałego i zaczerwienionego kutasa, nie wiedząc czy powinieneś krzyczeć o pomoc, wrzeszczeć na intruza czy wymyślić jakieś sensowne wytłumaczenie swojego stanu. Lecz kobieta nie jest zainteresowana słowami, a czynami. Podchodzi do ciebie powoli, bez krzty seksapilu, chociaż widzisz jej małe sterczące piersi, wszystkie żebra okalające wklęsły brzuch oraz zarośnięte do granic możliwości łono. Jej ubiór stanowią szare pończochy przymocowane do paska na biodrach. Nie ma obcasów, ani choćby ...
... delikatnego uśmiechu, zwiastującego niezwykłe wydarzenie. Patrzy na ciebie, ale bardziej za ciebie swymi ciemnymi oczami, pozbawionymi życia i sensu. Wąskie usta, wąski nos, uszy, których istnienia domyślasz się pod niezwykle długimi, lekko kręconymi włosami w kolorze pończoch. Idzie do ciebie, ale nie kręci biodrami, raczej skupia się, by nie złamać kręgosłupa - jest tak wysoka, że aż nie ludzka. Więc zbliża się do ciebie naga, przeraźliwie chuda i niebotycznie wysoka kobieta. Wspomniałem, że jest trupio blada? No to wspominam teraz. Znajdujesz się w naprawdę nieciekawej sytuacji. Wciąż trzymasz sterczącego kutasa, a słowa jak na złość nie chcą opuścić gardła, tylko wypełniają je, przyprawiając o suchość. Obserwujesz dziw, nie człowieka, jak wreszcie zbliża się na odległość węchu, ale nic nie czujesz. Ani potu, ani perfum, ani strachu. Kobieta klęka przed tobą i chwyta cię za przyrodzenie przeraźliwie zimnymi dłońmi, gdy mimo braku jakiejkolwiek namacalnej komunikacji, sam jej na to pozwalasz. I chociaż wszystkie twoje zmysły krzyczą, że coś jest nie tak, oddajesz się grzesznej i niespodziewanej przyjemności. Odprężasz się i o niczym nie myślisz, a gdy odzyskujesz odrobinę świadomości to tylko po to, by móc patrzeć. I patrzysz. Prawie nic nie widzisz spod burzy włosów, których mogły pozazdrościć niejedne piękności, a jednocześnie czujesz, że żadna z nich by nie dokonała wymiany. Mlaskanie, przypominające picie wody przez psa, wypełnia ciszę pokoju, gdy dźwięki z ...