-
Barbara i policjant 2
Data: 15.03.2023, Autor: Rafaello
Nigdy nie przypuszczałam, że jazda radiowozem na tylnym siedzeniu, z kajdankami na rękach może być tak ekscytująca. Jechaliśmy już od kilku minut, a on nie powiedział do mnie ani słowa. Jedyna aktywność z jego strony ograniczała do zerkania co kilka sekund we wsteczne lusterko. Nie wiem, po co to robił, czy chciał sprawdzić, czy czegoś nie kombinuje, czy może tylko upajał się moim widokiem? Po kilku minutach dojechaliśmy pod wiejski komisariat. Marcin wysiadł z samochodu i otworzył bramę. Budynek przypominał raczej dom jednorodzinny, a wyróżniało go jedynie to, że miał płaski dach i kraty w oknach na parterze. Po chwili wrócił do radiowozu i wprowadził tenże samochód na podwórko. Ponownie wysiadł i poszedł do budynku. Wydaje mi się, że chciał się upewnić, że nikogo nie ma. To mnie trochę uspokoiło. Tak naprawdę nie miałam pewności, że nie robi sobie ze mnie żartów, i dzisiejszej nocy nie spędzę na trzeźwieniu w celi, a jutro nie trafie pod sąd. Fakt, że wyraźnie chciał być ze mną sam na sam, uspokoił mnie w tym zakresie i przekonał o jego lubieżnych zamiarach wobec mnie. Przeszył mnie dreszcz. Minęła chwila i pojawił się. Otworzył drzwi radiowozu, chwycił za moje ramie i pomógł mi wysiąść. Widziałam, jak rozglądnął się nerwowo czy nikt nie widzi tego, że przywiózł skutą blondynkę i prowadzi ją do komisariatu. Te kilka metrów, które mieliśmy do przejścia, przypominało mi to, jak wraz ze swoim mężem szliśmy przed ołtarz. On też prowadził mnie pod rękę i też byłam ...
... podekscytowana. Nie rozumiem, dlaczego to mi się skojarzyło, ale szybko zaczęłam myśleć o czymś innym, bo jednak myśl o mężu w tej chwili była dla mnie niesmaczna, zwłaszcza że szłam go właśnie zdradzić i cholera nie miałam żadnych wyrzutów z tego tytułu! Jak na wiejski komisariat to standardem niczym nie odbiegali od większych miast. Prowadził mnie korytarzem, a potem schodami wyszliśmy na pierwsze piętro. Na dużych drzwiach widniał napis „mieszkania służbowe funkcjonariuszy”. Pod spodem ktoś dokleił: „nieupoważnionym zakaz wstępu” Buźka na końcu upewniła mnie, że to zostało dopisane, może nawet przez mojego przyszłego kochanka. Zdałam sobie sprawę, że jeśli tak jest to koleś oprócz tego, że jest cholernie pociągający, ma świetne poczucie humoru. Czy można więcej oczekiwać od faceta? W końcu weszliśmy do jego pokoju. Byłam pod wrażeniem. Nawet ja nie mam tak czysto w mieszkaniu. Nie zwracałam jednak uwagi na szczegóły. Moją uwagę przykuło łóżko, bo chyba po tu przyszłam, a raczej zostałam doprowadzona. Poczułam, jak policjant poprawia mi włosy. Zagarnął je i odsunął na lewą stronę. Zrobił to bardzo subtelnie, nie wiem gdzie, a raczej na kim się tego uczył, ale mógłby dawać korepetycje innym facetom. Po chwili jego usta były już na mojej szyi. Skąd on wiedział, że akurat ta część zaraz po udach jest moją najbardziej erogenną częścią ciała? Całował ją powoli i delikatnie. Jego ręce powędrowały na moje przedramiona. Trzymał mnie mocno i pewnie jak prawdziwy facet! Cały czas ...