-
Mitologia codzienności: Sfinks
Data: 18.03.2023, Autor: Somebody
... drżąc od ubezwłasnowolniającego go pożądania. - Och, czyli jednak coś wiesz… - podsumowała beznamiętnie - W takim razie, wróćmy do wcześniejszej rozmowy. Kim jest "typ w czarnej kurtce"? - Nie wiem! - Okay - podeszła do okna, spoglądając obojętnie na rozświetlone miasto. Miała ochotę płakać, lecz nie mogła sobie pozwolić na podobną słabość. Zamrugała gwałtownie, by łzy zniknęły. Chciała tylko znowu poczuć spokój. Zasnąć bez poczucia winy. Chciała, żeby jej cierpienie dobiegło końca. Żeby czas zaczął leczyć jej rany, zamiast je rozdrapywać. Przecież to wcale nie tak dużo, prawda? Jednak jeszcze nie teraz. Najpierw musiała rozwiązać zagadkę. Westchnęła, upijając kolejny łyk alkoholu. Usłyszała szczęk kajdanek - Nie szarp się. Chcę tylko kilku odpowiedzi. - Jesteś pojebana… - Kim on jest? - Masz mnie, kurwa, uwolnić! Zajebię cię, dziwko, jeśli mnie nie puścisz! - Będzie ci trudno w obecnym położeniu… - zdjęła wysoką szpilkę i przyłożyła cieniutki obcas do gardła mężczyzny. Nacisnęła delikatnie - Odpowiedz lepiej na pytanie. - Przywiózł mi towar. Ten typ. Trochę białego, więcej zielonego… Nie znam go, przysięgam! - Dziękuję. Bardzo ci dziękuję - wzięła jego członek do ust i zaczęła ssać z ogromnym zaangażowaniem. Biodra jej więźnia poruszały się na tyle, na ile potrafił. Wyglądał zjawiskowo z ciałem lśniącym od potu, z rozchylonymi wargami, z rozpędzonym do granic obłędu oddechem. Zamknął oczy, czując nadchodzący finał. Ścisnęła nasadę penisa, ...
... powstrzymując wytrysk w ostatniej chwili. Rozczarowanie wykrzywiło jego przystojną twarz w brzydki grymas. - KUURWAAA…! - wściekły, począł rzucać się po łóżku niczym ofiara opętania. - Umówisz mnie z nim? - zapytała niewinnie. Nie odpowiedział od razu, wstrząsany bezsilnymi spazmami. - Nienawidzę cię… - wydusił. - Przykro mi - wzięła telefon mężczyzny - Pin? - Trzy, pięć, sześć, osiem. W kontaktach zapisany jako Doktorek - wyszeptał ledwo słyszalnie. Pogłaskała go po policzku z czułością. Wybierając kontakt dilera, zebrała swoje ubrania z podłogi. - Halo? Potrzebuję drobnej pomocy… Nie znam się na tym za bardzo… Potrzebuję czegoś, dzięki czemu zaznam spokoju… Doskonale… - zakończyła połączenie w dobrym nastroju. - Czego od niego chcesz? - zapytał ponurym tonem właściciel telefonu, obserwując jak dziewczyna zapina haftki stanika, zakłada sukienkę, wsuwa szpilki, poprawia makijaż. Uśmiechnęła się do niego uśmiechem z klubu, tym samym, którym tak łatwo go omamiła. Nagle wspomnienia zalały umysł dziewczyny. Na sekundę chłodna maska ustąpiła miejsca przeraźliwemu smutkowi. Miał siedemnaście lat, jej młodszy braciszek. Chciał pójść na imprezę ze swoimi starszymi znajomymi. Przez tydzień prosił ją, by go kryła przed rodzicami, aż w końcu mu uległa. Głupia! Nikt go nie odprowadził do domu. Wracał sam… Pijany, późno w nocy, nad ranem właściwie… Czarne BMW jechało za szybko, a on... Zmarł trzy dni później w szpitalu, łamiąc serca rodziców. Może gdyby kierowca w ...