1. Renia


    Data: 11.05.2023, Kategorie: uczucie, bez seksu, przyjaźń, Autor: s.e.b

    Prolog.
    
    Rozejrzał się uważnie. Chciał wybrać najlepszą spośród wielu. W końcu jego wzrok zatrzymał się dłużej na jednej. To ta! - podpowiedział mu wewnętrzny głos. Podszedł do niej, przyglądał się jej z bliska.
    
    - Cześć mała - rzucił beznamiętnie. - Ale jesteś brzydula!
    
    Nie powiedziała nic. Zignorowała go, jak i jemu podobnych, wcześniejszych samców. Ile takich miała w swoim życiu? Straciła rachubę po piątym, może szóstym. Była na to zbyt dumna. Znała swoją wartość. Nadali jej imię Renata. W księdze imion jest napisane ,,Na co dzień jest miła i wesoła, jeśli jednak ktoś jej się narazi, będzie mu to długo pamiętać. Ma dużą pewność siebie, choć rzadko ją okazuje. Nie może usiedzieć w miejscu! Potrzebuje wielkich przedsięwzięć. Jest bardzo kobieca, kokieteryjna i zmysłowa. Łamie serca mężczyznom"
    
    Zdawało mu się, że jest jego własnością. Traktował ją przedmiotowo, godziła się na to. Jeszcze!
    
    Miała w sobie to "coś"... Może to efekt jej kreacji? Perłowa Czerń w jaką była ubrana, ze srebrnymi precjozami jako dodatek?! Jej osobisty zapach... odurzała aromatem skóry i ulotnej woni drewna. Kobieca przez duże K. Do tego ten spokój jakim emanowała... Wzbudzała szacunek i na równi wkurzała samców. Ona zdawała się myśleć o nich: Nic, tylko testosteron w kroczu. Samiec zdawał się myśleć: Zobaczymy, co będzie z nami dalej.
    
    Kąpiel w pianie, jaką jej naszykował, odświeżyła jej ciało. Nie było widać po niej upływu lat. Samiec skwitował to zdaniem: Niezła ...
    ... jesteś!
    
    Zaproponował jej pierwszy, wspólny spacer. Odmówiła, nie ruszając się ani na krok. Nawet nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Jej kobiecość była niezłomna! Wkurzyło to faceta. Chciał dostarczyć jej wewnętrznego spełnienia. Ona, oczekiwała szacunku. Kwiaty mógł sobie darować! W tym związku to Renatka miała ikrę. Jej kobiecość przeciwko dwóm jajom samca. Od pierwszej wspólnej chwili tresowała samca, ucząc respektu i pokazując, jaki jest ulegle nieporadny.
    
    Chwila obecna.
    
    Roztrzęsiony podszedł do niej.
    
    - Hej mała - powiedział.
    
    Czule pogłaskał lśniące ciało. Gładził ją męskim dotykiem, szorstkiej spracowanej dłoni, mimo że milczała obojętna na niego. Położył dłoń na guziku, nacisnął mocno, stanowczo. Stało się!
    
    Otworzyła się przed nim, ukazując swoje wnętrze. Ufała mu. Po tych wszystkich miesiącach spędzonych razem, poznali się i dotarli. Oczekiwała od niego czułej troski i poświęcenia. Jak teraz!
    
    - Jesteś nieprzyzwoicie wilgotna - szepnął do niej, widząc stale powiększającą się plamę wilgoci.
    
    Jego dłoń muskała jej wnętrze, gładziła z godnością. Przebiegł palcami po wilgotnym miejscu, zdumiony, jak bardzo jest mokra. Czuł, jak kropelki wydobywające się z ukochanej zostawiają ślad na jego palcach, biegną dalej docierając do nadgarstka i płyną znacząc wilgotny ślad na przedramieniu.
    
    Oczy miał przymknięte, twarz wyrażała skupienie i napięcie. Gmerał w wilgotnej kochance, każdym dotykiem wyzwalając większą wilgoć. Zadowolony cofnął dłoń zmoczoną jej intymnym ...
«12»