-
Renia
Data: 11.05.2023, Kategorie: uczucie, bez seksu, przyjaźń, Autor: s.e.b
... płynem. Dotykał ją czystą, suchą dłonią po ciele. Bezgłośnym szeptem zaklinał ją. Był jak w modlitewnym transie. - Kochanie - szepnął do niej. - Pragnę znowu poczuć jak drżysz, czuła na moje każde skinienie, najlżejsze gesty. Nucił jej cicho słowa zasłyszanej piosenki "Słuchaj mała, już się moim światem stałaś i pewno moją rozproszyłaś ciemność. To nie takie łatwe być dla kogoś światłem. Teraz musisz mała unieść jeszcze więcej..." Uśmiech przemknął po jego twarzy. Gładził jej tatuaż, blizny z Calais, jakie ostatnio otrzymała podczas wspólnej akcji. Ocaliła go! Cierpiała wtedy. Milcząc brała na siebie razy, przeznaczone dla niego... - Nigdy już nie pozwolę cię skrzywdzić. - Wyszeptał do niej. W jego oczach widać było uwielbienie dla tej jedynej. Rozczulała go. - Jesteś dzielna - mówił do niej cicho. Wzruszenie, jakiego w tym momencie doznał, odebrało mu mowę. Po chwili znowu szeptali do siebie wzajemnie. Ich dialekt, jakim się posługiwali w relacjach... jego namiętny pomruk zadowolenia i jej zmysłowe westchnienie, jego duma z oddania się "Tej Jedynej" i jej oddanie, z jaką go przyjmowała. Nie sądził, że jeszcze kiedyś będzie tak jakiejś oddany. Służyła mu wiernie, opiekując się w drodze. Chroniąc od złego, a on... zadowalał swoją kochankę. Czasami mieli ciche dni, odmawiała współpracy. Wtedy klął ją siarczyście. Wychodził z siebie, a ona stała spokojna, w oczekiwaniu razów. ...
... Zdawała się wtedy mówić mu: - I co mi zrobisz, zawsze mam być uległą?! Może potrzebowała chwili spokoju? Może miała złe dni? Jednak i tak, w głębi serca, szanował swoją Renię. Wspinali się obecnie drogą E39 w kierunku Stavanger, w Norwegii. Jego wielka kochanka, która była mu uległa, mruczała z wysiłku drżąc. Czuł ją całym sobą. Te wibracje wypełniały jego ciało. - Jeszcze trochę kochanie, a obiecuję ci kolację z niesamowitym widokiem - szeptał do niej. Zaciszny parking z widokiem na jezioro Sira z jednej strony oraz Ocean z drugiej. Żywiczna woń lasu i oni, razem ze sobą podczas kolacji. Uśmiechał się do niej i do swoich myśli... znów zaśnie w jej objęciach, wtulony w nią, a ona... znowu przyjmie go całą sobą. Kiedy będzie usypiać, poczuje się małym chłopcem w jej objęciach. Dawała mu bezpieczeństwo i on to czuł. Ona zaś czuła jego oddanie i czuła się wtedy spełniona. - Jesteś cudowna, mała - miał znów błysk w oczach. Parsknął śmiechem. - Wiesz, moja żona to tylko czasami konia pociągnie, a ty Renatko potrafisz dużo więcej. Epilog. Jeśli ujrzycie Renatkę, czterdziestotonową ciężarówkę z szoferem, taką parę doświadczonych, nieustraszonych eksploratorów życia, pomachajcie im dłonią! Okażcie szacunek! Ślepy los ich złączył i niech tak zostanie. Oni są ze sobą, razem! KOCHANKOWIE. Miłość to szorstka, ale szczera. To związek zbudowany na szacunku, wzajemnym zaufaniu, doświadczeniu.