1. W rytmie jazzu


    Data: 04.06.2023, Kategorie: delikatnie, smak, Autor: KrystalFan

    Gdy siadałem na mojej ulubionej sofie, jak zwykle w takich chwilach, nie mogłem myśleć o niczym innym niż tylko lampce czerwonego wina i spokojnych nutach muzyki Ray'a Charles'a. Czyż może być lepsze zakończenie tak spokojnego i satysfakcjonującego dnia jak dzisiejszy? Wygoda tego typu graniczy z grzechem. Z cudem graniczy natomiast zdobycie rarytasu, który właśnie dumnie obracał się na gramofonie jeszcze z lat osiemdziesiątych. Oficjalnie produkcja płyt winylowych została wstrzymana. Dziś, ich cena rynkowa, zwłaszcza klasyków typu Elvis czy Stonesi, przechodzi wszelkie oczekiwania kolekcjonerów. Ale płyta, której właśnie słuchałem, to szczyt marzeń dla każdego fana muzyki. Zbiór najlepszych utworów geniuszu Ray'a na oryginalnym winylu kosztował mnie majątek. Ale wyobraźcie sobie radość mojej duszy gdy tylko pierwsze dźwięki pianina wręcz wypłynęły z głośników. Żałuję wręcz, że podobnej historii nie mogę opowiedzieć Wam o czerwonym Martini, które właśnie popijałem, czy sofie, co raczyła mnie swoją wygodą. Szczerze uwielbiałem takie wieczory. Jeśli komuś praca managera wydawać się może prostą i niestresującą, to muszę go natychmiast wyprowadzić z błędu. Osiem godzin męczącej bieganiny, kilka nowych problemów na minutę, szef ciągle pośpieszający i oczywiście - Warszawskie korki. Nie, stres i trud to dwa słowa które nieodłącznie powinny podążać za Waszą definicją słowa "manager". Odpoczywałem więc, słuchając kolejnych utworów i podziwiając czerwony zachód słońca.
    
    Natura ...
    ... maluje najpiękniejsze obrazy. A zachodzące słońce jest jednym z tych najpiękniejszych i najbardziej uspokajających - ukojenie dla duszy. Zapewniam, jeśli ktokolwiek z Was znalazłby się na moim miejscu, oddałby wszystko by pozostać tu jak najdłużej. Nie chodzi tu o życie w dużym apartamencie w jednym z najdroższych osiedli w Warszawie. Nie chodzi nawet o najlepsze marki alkoholi w barku czy garnitury krojone na zamówienie we Włoszech,
    
    zapełniające szafę. Chodzi tylko o ten widok. Czerwone słońce na tle lasów, Wisły, i krzyż kościelny wyrastający jak niechciana plama na pejzażu. Plama która ostatecznie zostaje uznana za "odkrywczą" i dzięki której obraz zostaje perełką w galerii. Mój widok z okna był taką perełką. Byłem władcą i panem tego królestwa, byłem antykwariuszem z białym krukiem, kustoszem, z białą perłą.
    
    A ona... Ona weszła do pokoju zupełnie bezszelestnie, niezauważona, delikatna...
    
    Miała takie prawo. Jeżeli ja byłem tu Królem, to ona była Królową. A to miejsce było dla niej azylem. Ten dom był przystanią, i jeśli ja sam byłem tylko kochankiem, to dzisiejszy zachód sam w sobie był romansem. Ten widok był różą wręczaną na pierwszej i ostatniej randce, uśmiechem, pocałunkiem. Odłożyłem wino i spojrzałem w jej stronę. Ideał, jak zwykle. Nic, o czym mówiłem wcześniej w tej chwili nie liczyło się. Z sekundą, gdy przekroczyła próg pokoju, pochłonęła całą moją uwagę. Jak co wieczór. Ten romans, ta miłość, ten seks- zaczynał się zawsze gdy Słońce zachodziło, a kończył o ...
«123»