1. W rytmie jazzu


    Data: 04.06.2023, Kategorie: delikatnie, smak, Autor: KrystalFan

    ... wschodzie. Była naturalną szatynką, lecz teraz chwaliła się podniecającymi czarnymi, długimi włosami. Uwielbiałem się nimi bawić, gdy już po wszystkim, leżeliśmy obok siebie. Szkoda ze obok, znaczyło zawsze osobno. Osobno, jak nieznajomi. Od kilku dni nie zamieniliśmy nawet słowa. Jej zarysowane ostrą czerwoną kredką usta nie pocałowały mnie nigdy na do widzenia o poranku, lecz całowały mnie całego na dzień dobry o wieczorze. Była wyjątkowa. Była perełką. Dosłownie. Tak delikatna i czysta mogła być tylko perłowa, łabędzia skóra. Patrzę na nią za każdym razem jak na Laurę, jakby Petrarka stał tuż obok i tworzył ją każdego dnia na nowo. Jakby co noc ubierał ją w te piękne suknie, dziś w długą czarną kreację z wyciętymi plecami i srebrną biżuterią odbijającą czerwień słońca. Czerwień na ustach i długich paznokciach, tak mocno kontrastująca z bielą jej ciała nabierała zupełnie innego odblasku gdy wciąż miała na sobie tak seksowna suknie. Piękno wciąż zmienia imiona.
    
    Słyszałem każdy jej krok gdy podchodziła do mnie, każdy odgłos wysokich szpilek uderzających o ziemie. Jeżeli w niebie nie będę mógł znowu czuć zapachu jej perfum gdy nachyla się nade mną i całuje... Jak cudownie całuje. Po chwili stoimy na środku pokoju i tańczymy dość nieudanie w powolny rytm głosu geniusza. Nasze ciała przylegają do siebie coraz mocniej, nasze pocałunki są coraz dłuższe. Nareszcie nie jesteśmy sami, w końcu znów możemy zasnąć razem.
    
    Powoli prowadzę ją do sypialni, imitując już ...
    ... tylko kroki taneczne. Zdejmuje z niej suknie, dotykam zachłannie jej ciała. Znów tulimy się do siebie zupełnie nadzy, zatopieni w aromacie naszych ciał i miłosnych spojrzeniach. Nigdy nie powiedzieliśmy wprost "Kocham". Tu każdy uścisk to mówił, każde zbliżenie to wykrzykiwało.
    
    Kochaliśmy się pod cienką tylko pościelą. Jej usta nie oderwały się od moich nawet na krótką chwile. Powoli poruszaliśmy biodrami, za każdym razem czerpiąc jak najwięcej przyjemności. Jej obejmowały moją twarz, palce wplatały we włosy. Jej gesty były niczym "jesteś wspaniały", powiedziane przez normalną kochankę po stosunku. Ale to nie był stosunek, to nie była fizyczność. A to nie była zwykła kochanka. To była ona. I to była miłość, oboje o tym wiedzieliśmy. Choć nie zawsze tak się zdarzało, dziś szczytowaliśmy razem. W tej samej sekundzie rozpłynęliśmy się w słodkim niebycie. Gdy opadła na mnie zmęczona, za oknem księżyc świecił już w pełni. Gdy delikatnie podnosiła się, wzdychając, by położyć obok mnie i przytulić się, choć na tak cenną sekundę, na niebie dostrzegłem spadającą gwiazdę. Gdy kładąc się, podrażniła swoimi długimi, prostymi, czarnymi włosami moją pierś, wiedziałem że spełniło sie już dzisiejsze życzenie. Teraz każda chwila była ważna, każda była wyjątkowa i niepowtarzalna. I niestety tak strasznie krótka...
    
    Gdy budziłem się rano już jej nie było. Płyta Ray'a Charlesa dawno się skończyła, lecz wino... Wino jak moje życie, po prostu starzało się z klasą.
    
    Piszcie proszę ...