1. Późna świadomość


    Data: 22.06.2023, Kategorie: nieznajomy, park, klub, Autor: The Moon

    ... bliska spojrzeć mi w oczy, przysuwając pełną euforii, uważną twarz na odległość kilku centymetrów.
    
    - Nie wiem jeszcze, ale mam wrażenie, że też to czujesz – odpowiadam czule wpatrując się w jej oczy i przytrzymując ją w talii. Materiał jest szorstki, nieprzyjemny w dotyku.
    
    - Mam na imię Zosia, czuję – odpowiada aksamitnym i niskim jak na kobietę głosem, na moment lekko cofając dłoń, jakby jej nagłe skrócenie dystansu było nie na miejscu. Feromony jej oddechu gwałcą moje receptory falami adrenaliny, gdy w naturalnym, swobodnym odruchu miękkimi i wilgotnymi ustami delikatnie całuje moje, drżącą ręką nadal przytrzymując moją szczękę. Przymyka oczy, przywiera delikatnie całym ciałem, na tyle delikatnie by móc udawać, że mój twardy wzwód może być tylko sprzączką paska, znowu wpatruje się we mnie radosnym wzrokiem "i co teraz?". Odwzajemniam pocałunek, starannie unikając napastliwości.
    
    – Och, jak ty na mnie działasz – szepcze. Jest wiotka, ale nie koścista, raczej miękka i bardziej pulchna w dotyku niż można by to ocenić wzrokiem. Patrzymy sobie przez chwilę w oczy ciesząc się z narosłego podniecenia.
    
    - Pomyślałem, że chciałbym być z tobą szczery.
    
    - To znaczy? – pyta zaskoczona.
    
    - Doskonale się czuję w twoim towarzystwie, chociaż rozmawiamy dopiero kilka minut.
    
    - Ja świetnie się bawię już od pół godziny – odpowiada z uśmiechem, cały czas intensywnie wpatrując się w moje oczy – inaczej byłbyś tanim podrywaczem z takim tekstem – śmieje się.
    
    - Podoba mi się ...
    ... twoja bezpośredniość, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że w tej sytuacji powinniśmy traktować się całkiem poważnie – odpowiadam zabawnie lecz bez cienia ironii i dostrzegam jak dobrze czyta moje intencje.
    
    - Tak, jestem na to gotowa – podobny ton żartu mogącego okazać się istotnym elementem rzeczywistości – to jak masz na imię? – przedstawiam się i czuję, że wbrew panującej między nami atmosferze pożądania, muskając się delikatnie ciałami, zagłębiamy się w lekką lecz porywającą rozmowę o coraz to istotniejszych sprawach. Po jakimś czasie jej oczy, blisko moich, stają się pełną niuansów głębią jej duszy. Gdy zapytana oświadcza, że jest tancerką w pobliskim klubie, żartuje z mojego źle skrywanego zakłopotania, po czym wyjaśnia, że tak naprawdę studiuje tutaj farmację, a zarabia trochę asystując twarzą na targach.
    
    Dopiero zmiana nastroju i oświetlenia klubu przywraca nam świadomość otoczenia, gdy rozbrzmiewają popowe dźwięki. Mówię, że nie lubię tego, wychodzimy.
    
    - Gdzie pójdziemy? - pyta zalotnym głosem, gdy jesteśmy na zewnątrz, pytanie "po co" jest zbędne.
    
    - Znajdziemy coś – stwierdzam stanowczo, prowadząc ją w kierunku parku. Idziemy wdychając rześkie po upalnym dniu powietrze, jedna z alejek prowadzi w mrok, latarnie nie świecą, gdy mija olśnienie, w mroku majaczy samotna ławka, niewidoczna z żadnej strony. Rozbieram ją w milczeniu, bez ceregieli rozpinam sukienkę. Przymykając oczy mięknie i pręży się na zmianę, cała drży z podniecenia. Stoi w końcu przede mną prawie ...